- Nie Emil. Nie możemy... - brunetka położyła mu dwa palce na ustach i szepnęła. - Kocham cię ale ty masz dziewczynę.
- W każdej chwili mogę z nią zerwać. Zrozum, że to ty jesteś dla mnie ważna. - próbował się w jakikolwiek sposób do niej zbliżyć. Jednak ona nie mogła. Chodź była w nim po uczy zakochana, nie mogła...
- Nie będę rujnować ci życia. Nie potrafię tak...
- Nie. Ty nie potrafisz się przede mną otworzyć. Powiedz mi, ale tak szczerze, kto stoi na przeszkodzie? - zapytał. - Tylko nie mów, że Ania.
- Dobra, powiem ci całą prawdę ale nie teraz. Muszę iść, Tomek na mnie czeka... - twarz dziewczyny posmutniała. Ostatni raz dotknęła jego dłoni i chciała odejść.
- A więc to tak... To Tomek jest tą przeszkodą. Boisz się go. Boisz się co powie gdy dowie się, że jesteś z jego kolegą. - jego głos ją zatrzymał. Gdy skończył mówić, brunetka odwróciła się do niego twarzą i powiedziała.
- Tak. To Tomek jest przeszkodą. Tak, boję się co powie gdy dowie się, że z tobą jestem. Boję się jak to przyjmnie moja rodzina. A nie chce żyć w patologicznym związku. - odeszła. Emil nie umiał jej zatrzymać. Nie mógł. Zależało mu na niej. Mimo tego, że wcale nie jest ładna, poczuł do niej silną więź...
~♥~ Minął tydzień ~♥~
Dziś jak zawsze Martyna miała się spotkać z Emilem. Szczerze? Bała się. Bała się jak teraz będą razem rozmawiać i czy w ogóle będą rozmawiać. Weszła do kościoła. Tak! To właśnie tam go poznała. Na parkingu nie zauważyła auta jego rodziców, więc miała jeszcze trochę czasu aby zastanowić się nad tym wszystkim. Swoje kroki skierowała do zakrystii, a za nią wszedł jej brat. Byli tylko oni. Martyna od razu odpłynęła do krainy Morfeusza. Nawet nie zauważyła kiedy do pomieszczenia wszedł On! Powód przez, który nie mogła spać kilkaset nocy.
- Cześć. - usłyszała jego głos i wtedy się ockneła.
- Hej. - odpowiedziała najciszej jak mogła, następnie zajęła się czytaniem jakieś kartki.
W pewnym momencie w pomieszczeniu została tylko Ona i On. Czuli się niezręcznie...
- Martyna, muszę ci coś... - nie dokończył bo brunetka wstała z krzesła, podeszła do niego i powiedziała cicho, aby nikt ich nie usłyszał.
- Przestań! Nie będziemy o tym rozmawiać tutaj.
- To w takim razie gdzie? - złapał jej rękę i przybliżył ją do siebie.
- Zwariowałeś?! - odsunęła się całkiem od niego, a chwilę później wszedł brat dziewczyny.
- Co tu taka cisza ?- zapytał wesołym głosem. Nikt nie odpowiedział a dziewczyna postanowiła wyjść.
♡ Martyna ♡
Kolejny dzień dobiegał już końca. Moja rodzina znowu siedziała, oglądając film i wesoło rozmawiając, a ja już kolejny raz wycierałam łzy, które płynęły po policzkach. Kolejna osoba mnie wykorzystała i zraniła, a ja głupia tyle dla niej zrobiłam...Miałam dosyć ciągłego odrzucenia od wszystkich, wyśmiewania mnie i dręczenia. Przecież chciałam tylko być sobą, a nie mogłam spotkać się z akceptacją w środowisku. Zawsze to ja poświęcałam wszystko, pomagałam i ciągle słuchałam. Mogłam nawet wyjść w śnieżyce, żeby kogoś tylko posłuchać, ale dlaczego to nie działało w obie strony? Od kilku lat walczyłam z depresją, która każdego dnia coraz mocniej uderzała w moje słabe punkty. Moje ciało było pokryte bliznami i świeżymi ranami po samookaleczaniu się, a rodzice nadal nic nie zauważyli...Byli zbyt zajęci sobą, żeby dojrzeć ile codziennie płacze.
♡♡♡
Minęło kolejne kilkanaście tygodni, przez ten czas w życiu tej dwójki dużo się zmieniło. Emil rozstał się z Anią, Martyna układa sobie życie, chodź nie jest łatwo. Wciąż myśli o Emilu. Gdyby to wszystko było takie proste. Chciałby mu powiedzieć całą prawdę. Że chce z nim być, że chce z nim spędzić całe życie. Gdyby nie to cholerne kłamstwo, które jej na to nie pozwala. Gdyby od początku była z nim szczera. Ile to już lat gdy jest w nim zakochana? Dwa, trzy. I wciąż nie może mu powiedzieć tego...
Sama się dziwi, że aż tak mocno można być zakochanym w kimś kogo prawie w ogóle się nie zna. Bo co ona o nim wie? Ile ma lat, gdzie mieszka i co robi. Zbyt mało, aby była z tego miłość, a tym bardziej przyjaźń. Niech zostanie tak jak jest, zero kontaktu...
~♥~ 24 grudnia ~♥~
24 grudnia - Wigilia. Najpiękniejszy dzień w roku!
Dochodziła 17.Martyna z racji tego, że wszystkie potrawy były już gotowe, siedziała u siebie na łóżku i składała swoim koleżanką i kolegą życzenia. Gdy już wszystkim wysłała, podeszła do szafy i szukała jakiejś kreacji na Wigilię. Znalazła czarno-bordową sukienkę. Gdy już się ubrała wzięła się za makijaż. Nie był on zbyt mocny. Zaledwie tusz do rzęs i lekki podkład. W pewnym momencie usłyszała dźwięk przechodzącej wiadomości. Wzięła swoje czarne urządzenie i odblokowała je. Dostała wiadomość od... Emila.
Emil: Wesołych świąt!😘
Zastanawiała się czy mu odpisać. Przecież to tylko życzenia. A to co było miesiąc temu to zapomniana sprawa. Odpisała mu.
Martyna : Dziękuję i nawzajem :-)
Wiedziała, że pisząc z nim narobi sobie kłopotów ale mało ją to obchodziło. Nie mogła już dłużej ukrywać tego co czuję! Zaczęli ze sobą pisać.
Emil: Jak tam ?
Martyna: W porządku a tam?
Emil: Nie zbyt dobrze... :-(
Martyna: Co się stało? :O
Emil: Tęsknię za tobą...:'(
Martyna: Nie przesadzaj.
Emil: Naprawdę!
Martyna: Widzę, że ta rozmowa nie ma sensu. Cześć.
Emil: Nie lubisz już mnie!
Martyna: Lubię, bardzo ale wolę aby zostało tak jak jest teraz...
Emil: Czyli, że nie chcesz ze mną być ..? :-(
Martyna: Chce, nawet bardzo! Ale wiesz, że u mnie to nie jest takie proste.
Emil: Rozumiem... Zobaczymy się dziś?
Martyna: Raczej tak. :-)
Emil: Super... Kocham cię. ♡
Dziewczyna nie wiedziała co mu odpisać więc po prostu odłożyła telefon i zeszła na kolację wigilijną. Wszyscy już czekali.
[...] Po kolacji każdy rozdał sobie prezenty, a następnie każdy się udał w swoją stronę. Martyna udała się do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Słowa Emila mocno nią ruszyły. Tak niedawno temu prawie w ogóle się nie znali. Może jednak powinni spróbować...? A brat brunetki nie może nic im zrobić. Przecież to ich życie. On nie będzie za nich żył. Na biurku dostrzegła swój telefon. Wzięła go do ręki. Nie dostała żadnej wiadomości. Spojrzała na zegarek. Dochodziła 22, położyła się na łóżku i zaczęła przeglądać portale społecznościowe. Czas jej szybko leciał. Nim się obejrzała była 23 i musiała zbierać się na pasterkę. Cieszyła się bo musiała powiedzieć coś Emilowi...
Będąc już na miejscu zauważyła Emila. To dobrze! On sam się uśmiechnął na jej widok. Msza, standardowo - nudna. Po 55 minutach każdy zaczął wychodzić i udawać się do swoich mieszkań czy aut. Jako ostatni wychodził Emil i Martyna. Dobrze się składało.
- Martyna, czekaj! - podbiegł do niej i złapał za ręce. Ona stanęła na palcach, bo chłopak był o wiele większy i szepnęła.
- Nie wyobrażasz sobie jak przez kilka dni można za kimś tak bardzo tęsknić. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Kocham cię. - rozejrzała się czy nikogo nie ma i pocałowała go lekko, a potem znikła mu z oczu. On sam udał się do auta, cały uradowany. Jego siostra od razu zauważyła, że coś się musiało wydarzyć, ale postanowiła poczekać z tym aż wrócą do domu...
Gdy dojechali do domu każdy poszedł do swojego pokoju, jednak Kasia udała się do pokoju brat. Zapukała.
- Można? - uchyliła drzwi.
- Ale szybko bo chce mi się spać!
- Jasne. - weszła do środka i usiadła na krześle.
- To o co chodzi?
- Co ty taki uradowany? - spytała podejrzliwie.
- A co nie mogę?
- Jeszcze kilka godzin temu chodziłeś jakby ktoś ci zmarł. Co jest?
- Martyna została moją dziewczyną. Rozumiesz?! - powiedział cały uradowany.
- Wiesz co brat. Nigdy nie widziałam cię takiego zakochanego.
- Bo nigdy nie byłem zakochany tak jak teraz.
- Widzisz. Szczęście przychodzi niespodziewanie, trzeba tylko umieć czekać. Ja już idę. Dobranoc. - wyszła z jego pokoju i udała się do siebie. Życzyła im szczęścia. Sama dobrze znała Martynę i była to wspaniała osoba, tylko często smutna.
Emil postanowił napisać jeszcze do Martyny, jednak nie była aktywna na FB. Pewnie zmożył ją sen. On sam położył się a już po chwili spał.
~♥~ Następny dzień ~♥~
Dochodziła 13, gdy Martyna postanowiła iść powiedzieć swoim rodzicą, że ma chłopaka. Bała się. Nie wiedziała jak na to zareagują, ale też nie mogła ich okłamywać. W domu była tylko ona i jej rodzice.
- Mamo, tato...- powiedziała nie pewnie i usiadła obok nich.
- Coś się stało? Nie wyglądasz najlepiej.
- Nie. Muszę...musze wam coś powiedzieć. Bo...ja mam chłopaka. - czekała teraz na reakcję rodziców.
- Znamy go? - głos zabrała jej mama.
- To Emil.
- To córeczko gratulacje! Cieszę się, że układasz sobie życie. - tym razem odezwał się ojciec Martyny.
- A ty mamo, cieszysz się?
- Nie pochwalam tego, że masz chłopaka, bo uważam, że najpierw powinnaś skończyć szkole ale cieszę się. Emil to wspaniały chłopak! - Martyna przytuliła swoich rodziców i powiedziała im, że ich kocha, następnie pobiegła do swojego pokoju. Była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Od razu sięgnęła po swój telefon i zaczęła konwersację z Emilem.
Martyna: Witaj skarbie! ♥
Emil: Oo hej słońce!♡ Wyspana?
Martyna: Oczywiście. Jak tam?
Emil: A u mnie okej, a u ciebie?
Marryna: Super :-)
Emil: Coś się wydarzyło? ♥
Martyna: Powiedziałam rodzicą o nas...
Emil: I jak...?
Martyna: Cieszą się, co prawda mama ma kilka wątpliwości ale z czasem jej przejdzie. ♡
Emil: To wspaniale kochanie! ♥ Co powiesz, abyśmy się dziś spotkali?
Martyna: Myślę, że to dobry pomysł. Kiedy i o której?
Emil: Przyjadę po ciebie za godzinę.
Martyna: Okej, czekam!
Emil: Muszę kończyć. Pa skarbie ♥
Martyna: Pa♥
Martyna poszła spytać się rodziców czy może wyjść z Emilem, zgodzili się. Następnie poszła się trochę ogarnąć i była gotowa. Chwilę później przyjechał Emil i zabrał ją do siebie. Gdy byli na miejscu udali się od razu do pokoju chłopaka. Jednak na schodach zatrzymała ich Kasia.
- Martyna! - pisnęła i przytuliła dziewczynę.
- Cześć. - odpowiedziała spokojnie Martyna i się do niej uśmiechnęła.
- Witaj w rodzinie! - zaśmiała się.
- Oj kochana, do tego czasu jeszcze daleko i nie wiadomo co się wydarzy. - spojrzała na swojego chłopaka, on zmrużył oczy.
- Dobra młoda, spadaj! - Emil złapał za rękę Martyny i poszedł z nią do pokoju.
Usiedli na łóżku i zaczęli rozmawiać.
- Co miały znaczyć te słowa, że jeszcze daleko i nie wiadomo co się wydarzy? - spytał.
- No nie wiem czy to akurat ze mną założysz rodzinę. - musnęła jego policzek.
- Oczywiście, że z tobą! Kocham tylko ciebie.
- Ilu dziewczyną już do mówiłeś? - spojrzała w jego oczy.
- Wszystkim! - uśmiechnął się.
- Wszystkim?! - Martyna się zdziwiła.
- Tak, wszystkim mówię, że cię kocham. - na jego buzi pojawił się jeszcze większy uśmiech.
- Wiesz co...? - spojrzała na niego groźną miną .
- Kochasz mnie. - powiedział pewny siebie.
- Skąd ty mnie tak dobrze znasz?- spytała.
- Może nie było tego po mnie widać, ale gdy ty nie patrzyłaś to cały czas skupiałem się na tobie. Zastanawiałem się jakie masz zainteresowania i tym podobne. Wiem tylko tyle że prowadzisz bloga, tylko nie wiem o kim.
- No i dobrze. - spojrzała na niego uśmiechając się.
- Spokojnie, i tak się dowiem.
- Okej, a teraz pozwól, że pójdę do toalety. - dziewczyna wyszła, a chłopak sięgnął po jej telefon. Hasło nie było trudne - data jego urodzin. Zaczął przeglądać jej telefon. Wszedł w galerie. Tam znalazł jej zdjęcia z siostrami, kilka zdjęć jego i zdjęcia jakieś pary telewizyjnej. Nie bardzo ich kojarzył, jednak po chwili sobie przypomniał, że jest to serial "Policjantki i policjanci ". Chciał jeszcze nawet napisać do jej koleżanek, ale usłyszał, że idzie to odłożył jej telefon. Po chwili dziewczyna weszła do pokoju i położyła się obok niego, a ten zaczął mówić.
- No to tak. Prowadzisz bloga o serialu "Policjantki i policjanci - Ola i Jacek ". - pocałował ją.
- Grzebałeś w moim telefonie!
- Niee! - zaprzeczał.
- Albo mi powiesz albo wyjdę i mnie więcej nie zobaczysz. - Martyna pogroziła Emilowi, chodź był to żart. Teraz jak jest już z nim nie może go stracić.
- No dobra, sprawdzałem twój telefon ale to tylko dlatego, że chciałem się o tobie dowiedzieć więcej rzeczy. Nie gniewaj się skarbie. - zrobił smutne oczka.
- Nie gniewam się kotek - pocałowała go długo i namiętnie. Niestety, wtedy do pokoju Emila weszła jego siostra. Para odsunęła się od siebie, czuli się zmieszani.
- Ładnie razem wyglądacie. - zaśmiała się.
- Pukać nie nauczyli? - Emil się oburzył. Martyna szturchneła go, aby był cicho.
- Boże brat, nie denerwuj się! Herbatę wam tylko przyniosłam. - postanowiła tace z dwoma kulkami na stolik.
- Dziękujemy, kochana jesteś! - Martyna uśmiechnęła się ciepło do Kasi.
- Na pewno nie ma tego po nim! - pokazała język Emilowi i wyszła.
- Typowe rodzeństwo. - zaśmiała się Martyna i dodała. - Ale mógłbyś być dla niej milszy.
- Teraz jeszcze ty przeciwko mnie?! - oburzył się.
- Oj kochanie, nie denerwuj się. Ja ci tylko mówię. - musnęła jego usta i sięgnęła po telefon, bo przyszła jej wiadomość. Emil zaczął zaglądać jej przez ramię, bo chciał wiedzieć z kim piszę.
- O k*rwa!- dziewczyna zaklneła i zrobiła się cała blada.
- Co jest? - Emil przestraszył się i to nie na żarty.
- Tomek czeka przed domem.
- On wie o nas? - spytał zmieszany chłopak. Szczerze to bał się Tomka, ale starał się tego nie pokazywać przy dziewczynie.
- Pewnie rodzice mu powiedzieli. Boję się... - dziewczyna wyglądała na spanikowaną.
- Spokojnie skarbie. Pójdziemy do niego i z nim pogadamy. Będzie dobrze. Chodź - złapał ją za rękę i zeszli na dół. Tam się ubrali i wyszli na dwór. Gdy dochodzili do Tomka, Emil złapał dłoń Martyny aby wiedziała, że nie zostawi jej z tym samej. Stanęli twarzą w twarz z Tomkiem.
- Cześć...- powiedziała niepewnie dziewczyna.
- Cześć. - odpowiedział Tomek i spojrzał na Emila wzrokiem jakby chciał go zabić. - A my mamy do porozmawiania.- zwrócił się do Emila.
- O czym ?
- Jak to o czym?! O niej! - wskazał na brunetkę, a następnie spojrzał groźnym spojrzeniem na Emila.
Emil był cały przestraszony, zbladł. A Tomek zaczął się śmiać.
- Nie no stary, ale miałeś minę. Przecież jesteś moim kumplem, nic bym ci nie zrobił. Po za tym wiem, że ty jesteś w porządku i nie zostawisz mojej siostry na pastwę losu.
- Masz moją słowo. - chłopak odetchnął z ulgą.
- Chwila, chwila. - odezwała się dziewczyna. - W takim razie po co przyjechałeś?
- Chciałem się z tobą pożegnać, właściwie z wami. Przeprowadzam się z Pauliną na obrzeża miasta.
- Ale jak to, tak szybko ?- spytała zdziwiona dziewczyna.
- Tak. No wiesz, dziecko w drodze, musimy planować co dalej.
- Tylko obiecaj, że będziesz dzwonił. Wiesz co mama przeżywała gdy byłeś z Dorotą...- dziewczyna posmutniała. Emil ją przytulił.
- Obiecuję. Po za tym Paulina nie jest taka jak Dorota. Ja umiem o siebie zadbać. - przytulił siostrę i odchodząc krzyknął. - Niedługo was odwiedzę!
Gdy Tomek odjechał, Martyna zaczęła płakać.
- Ej, skarbie co jest? - Emil przytulił ją mocno.
- Tęsknie już za nim. W domu ostatnio często nie bywał, a teraz to może zobaczę go raz na miesiąc.
- Przecież obiecał, że będzie dzwonił. Nie martw sie.- weszli z powrotem do domu, wtedy dziewczyna się uspokoiła.
Dochodziła 17 gdy Emil poszedł do kuchni, a Martyna została sama w pokoju. Stanęła przy oknie i rozmyślała. Przecież tak naprawdę ona nie jest ani ładna, ani zgrabna a mimo to Emil pokochał ją...
- Co tak rozmyślasz?- poczuła jego dłonie na biodrach.
- Dlaczego tak naprawdę ze mną jesteś? - odwróciła się do niego twarzą.
- A ty dlaczego ze mną jesteś? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Bo jesteś dla mnie mega bardzo ważny i kocham cię ponad wszystko.
- Masz już odpowiedź na swoje pytanie. - Emil się uśmiechnął i złączył ich usta razem. Całowali się bardzo długo.
[...] Czas, który ta dwójka spędziła razem był dla nich wyjątkowy. Około 21 Emil odwiózł Martynę do domu...
♥ Kilka lat później ♥
Emil i Martyna są zaręczeni. W 19 urodziny dziewczyny chłopak jej się oświadczył. Za kilka miesięcy mają wziąć ślub.
Witajcie! Miniaturka...tak na zakończenie pewnego rozdziału w życiu.
Chciałbym z całego serca przeprosić pewną osobę. Kochanie! Wiem, że to czytasz. Przepraszam, że nie wstawiłam tu nic o tobie ale uciekła mi wena i nie wiedziałam co napisać. Przepraszam... :-(

