piątek, 12 stycznia 2018

Miniaturka ♥

[...]Zbliżył się do niej i złapał jej policzki. Jednak ona wiedziała, że nie mogło do tego dojść. On miał dziewczynę, a ona? Ona musi żyć ze świadomością, że nigdy nie będą razem!
- Nie Emil. Nie możemy... - brunetka położyła mu dwa palce na ustach i szepnęła. - Kocham cię ale ty masz dziewczynę.
- W każdej chwili mogę z nią zerwać. Zrozum, że to ty jesteś dla mnie ważna. - próbował się w jakikolwiek sposób do niej zbliżyć. Jednak ona nie mogła. Chodź była w nim po uczy zakochana, nie mogła...
- Nie będę rujnować ci życia. Nie potrafię tak...
- Nie. Ty nie potrafisz się przede mną otworzyć. Powiedz mi, ale tak szczerze, kto stoi na przeszkodzie? - zapytał. - Tylko nie mów, że Ania.
- Dobra, powiem ci całą prawdę ale nie teraz. Muszę iść, Tomek na mnie czeka... - twarz dziewczyny posmutniała. Ostatni raz dotknęła jego dłoni i chciała odejść.
- A więc to tak... To Tomek jest tą przeszkodą. Boisz się go. Boisz się co powie gdy dowie się, że jesteś z jego kolegą. - jego głos ją zatrzymał. Gdy skończył mówić, brunetka odwróciła się do niego twarzą i powiedziała.
- Tak. To Tomek jest przeszkodą. Tak, boję się co powie gdy dowie się, że z tobą jestem. Boję się jak to przyjmnie moja rodzina. A nie chce żyć w patologicznym związku. - odeszła. Emil nie umiał jej zatrzymać. Nie mógł. Zależało mu na niej. Mimo tego, że wcale nie jest ładna, poczuł do niej silną więź...

~♥~ Minął tydzień ~♥~
Dziś jak zawsze Martyna  miała się spotkać z Emilem. Szczerze? Bała się. Bała się jak teraz będą razem rozmawiać i czy w ogóle będą rozmawiać. Weszła do kościoła. Tak! To właśnie tam go poznała. Na parkingu nie zauważyła auta jego rodziców, więc miała jeszcze trochę czasu aby zastanowić się nad tym wszystkim. Swoje kroki skierowała do zakrystii, a za nią wszedł jej brat. Byli tylko oni. Martyna od razu odpłynęła do krainy Morfeusza. Nawet nie zauważyła kiedy do pomieszczenia wszedł On! Powód przez, który nie mogła spać kilkaset nocy.
- Cześć. - usłyszała jego głos i wtedy się ockneła.
- Hej. - odpowiedziała najciszej jak mogła, następnie zajęła się czytaniem jakieś kartki.
W pewnym momencie w pomieszczeniu została tylko Ona i On. Czuli się niezręcznie...
- Martyna, muszę ci coś... - nie dokończył bo brunetka wstała z krzesła, podeszła do niego i powiedziała cicho, aby nikt ich nie usłyszał.
- Przestań! Nie będziemy o tym rozmawiać tutaj.
- To w takim razie gdzie? - złapał jej rękę i przybliżył ją do siebie.
- Zwariowałeś?! - odsunęła się całkiem od niego, a chwilę później wszedł brat dziewczyny.
-  Co tu taka cisza ?- zapytał wesołym głosem. Nikt nie odpowiedział a dziewczyna postanowiła wyjść.

♡ Martyna ♡
Kolejny dzień dobiegał już końca. Moja rodzina znowu siedziała, oglądając film i wesoło rozmawiając, a ja już kolejny raz wycierałam łzy, które płynęły po policzkach. Kolejna osoba mnie wykorzystała i zraniła, a ja głupia tyle dla niej zrobiłam...Miałam dosyć ciągłego odrzucenia od wszystkich, wyśmiewania mnie i dręczenia. Przecież chciałam tylko być sobą, a nie mogłam spotkać się z akceptacją w środowisku. Zawsze to ja poświęcałam wszystko, pomagałam i ciągle słuchałam. Mogłam nawet wyjść w śnieżyce, żeby kogoś tylko posłuchać, ale dlaczego to nie działało w obie strony? Od kilku lat walczyłam z depresją, która każdego dnia coraz mocniej uderzała w moje słabe punkty. Moje ciało było pokryte bliznami i świeżymi ranami po samookaleczaniu się, a rodzice nadal nic nie zauważyli...Byli zbyt zajęci sobą, żeby dojrzeć ile codziennie płacze.

♡♡♡
Minęło kolejne kilkanaście tygodni, przez ten czas w życiu tej dwójki dużo się zmieniło. Emil rozstał się z Anią, Martyna układa sobie życie, chodź nie jest łatwo. Wciąż myśli o Emilu. Gdyby to wszystko było takie proste. Chciałby mu powiedzieć całą prawdę. Że chce z nim być, że chce z nim spędzić całe życie. Gdyby nie to cholerne kłamstwo, które jej na to nie pozwala. Gdyby od początku była z nim szczera. Ile to już lat gdy jest w nim zakochana? Dwa, trzy.  I wciąż nie może mu powiedzieć tego...
Sama się dziwi, że aż tak mocno można być zakochanym w kimś kogo prawie w ogóle się nie zna. Bo co ona o nim wie? Ile ma lat, gdzie mieszka i co robi. Zbyt mało, aby była z tego miłość, a tym bardziej przyjaźń. Niech zostanie tak jak jest, zero kontaktu...

~♥~ 24 grudnia ~♥~
24 grudnia - Wigilia. Najpiękniejszy dzień w roku!
Dochodziła 17.Martyna z racji tego, że wszystkie potrawy były już gotowe, siedziała u siebie na łóżku i składała swoim koleżanką i kolegą życzenia. Gdy już wszystkim wysłała, podeszła do szafy i szukała jakiejś kreacji na Wigilię. Znalazła czarno-bordową sukienkę. Gdy już się ubrała wzięła się za makijaż. Nie był on zbyt mocny. Zaledwie tusz do rzęs i lekki podkład. W pewnym momencie usłyszała dźwięk przechodzącej wiadomości. Wzięła swoje czarne urządzenie i odblokowała je. Dostała wiadomość od... Emila.

Emil: Wesołych świąt!😘

Zastanawiała się czy mu odpisać. Przecież to tylko życzenia. A to co było miesiąc temu to zapomniana sprawa. Odpisała mu.

Martyna : Dziękuję i nawzajem :-)

Wiedziała, że pisząc z nim narobi sobie kłopotów ale mało ją to obchodziło. Nie mogła już dłużej ukrywać tego co czuję! Zaczęli ze sobą pisać.

Emil: Jak tam ?
Martyna: W porządku a tam?
Emil: Nie zbyt dobrze... :-(
Martyna: Co się stało? :O
Emil: Tęsknię za tobą...:'(
Martyna: Nie przesadzaj.
Emil: Naprawdę!
Martyna: Widzę, że ta rozmowa nie ma sensu. Cześć.
Emil: Nie lubisz już mnie!
Martyna: Lubię, bardzo ale wolę aby zostało tak jak jest teraz...
Emil: Czyli, że nie chcesz ze mną być ..? :-(
Martyna: Chce, nawet bardzo! Ale wiesz, że u mnie to nie jest takie proste.
Emil: Rozumiem... Zobaczymy się dziś?
Martyna: Raczej tak. :-)
Emil: Super... Kocham cię. ♡




Dziewczyna nie wiedziała co mu odpisać więc po prostu odłożyła telefon i zeszła na kolację wigilijną. Wszyscy już czekali.
[...] Po kolacji każdy rozdał sobie prezenty, a następnie każdy się udał w swoją stronę. Martyna udała się do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Słowa Emila mocno nią ruszyły. Tak niedawno temu prawie w ogóle się nie znali. Może jednak powinni spróbować...? A brat brunetki nie może nic im zrobić. Przecież to ich życie. On nie będzie za nich żył. Na biurku dostrzegła swój telefon. Wzięła go do ręki. Nie dostała żadnej wiadomości. Spojrzała na zegarek. Dochodziła 22, położyła się na łóżku i zaczęła przeglądać portale społecznościowe. Czas jej szybko leciał. Nim się obejrzała była 23 i musiała zbierać się na pasterkę. Cieszyła się bo musiała powiedzieć coś Emilowi...
Będąc już na miejscu zauważyła Emila. To dobrze! On sam się uśmiechnął na jej widok. Msza, standardowo - nudna. Po 55 minutach każdy zaczął wychodzić i udawać się do swoich mieszkań czy aut. Jako ostatni wychodził Emil i Martyna. Dobrze się składało.
- Martyna, czekaj! - podbiegł do niej i złapał za ręce. Ona stanęła na palcach, bo chłopak był o wiele większy i szepnęła.
- Nie wyobrażasz sobie jak przez kilka dni można za kimś tak bardzo tęsknić. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Kocham cię. - rozejrzała się czy nikogo nie ma i pocałowała go lekko, a potem znikła mu z oczu. On sam udał się do auta, cały uradowany. Jego siostra od razu zauważyła, że coś się musiało wydarzyć, ale postanowiła poczekać z tym aż wrócą do domu...


Gdy dojechali do domu każdy poszedł do swojego pokoju, jednak Kasia udała się do pokoju brat. Zapukała. 
- Można? - uchyliła drzwi. 
- Ale szybko bo chce mi się spać! 
- Jasne. - weszła do środka i usiadła na krześle. 
- To o co chodzi? 
- Co ty taki uradowany? - spytała podejrzliwie. 
- A co nie mogę? 
- Jeszcze kilka godzin temu chodziłeś jakby ktoś ci zmarł. Co jest? 
- Martyna została moją dziewczyną. Rozumiesz?! - powiedział cały uradowany.
- Wiesz co brat. Nigdy nie widziałam cię takiego zakochanego. 
- Bo nigdy nie byłem zakochany tak jak teraz. 
- Widzisz. Szczęście przychodzi niespodziewanie, trzeba tylko umieć czekać. Ja już idę. Dobranoc. - wyszła z jego pokoju i udała się do siebie. Życzyła im szczęścia. Sama dobrze znała Martynę i była to wspaniała osoba, tylko często smutna. 
Emil postanowił napisać jeszcze do Martyny, jednak nie była aktywna na FB. Pewnie zmożył ją sen. On sam położył się a już po chwili spał. 


~♥~ Następny dzień ~♥~
Dochodziła 13, gdy Martyna postanowiła iść powiedzieć swoim rodzicą, że ma chłopaka. Bała się. Nie wiedziała jak na to zareagują, ale też nie mogła ich okłamywać. W domu była tylko ona i jej rodzice. 
- Mamo, tato...- powiedziała nie pewnie i usiadła obok nich. 
- Coś się stało? Nie wyglądasz najlepiej. 
- Nie. Muszę...musze wam coś powiedzieć. Bo...ja mam chłopaka. - czekała teraz na reakcję rodziców. 
- Znamy go? - głos zabrała jej mama. 
- To Emil. 
- To córeczko gratulacje! Cieszę się, że układasz sobie życie. - tym razem odezwał się ojciec Martyny. 
- A ty mamo, cieszysz się?
- Nie pochwalam tego, że masz chłopaka, bo uważam, że najpierw powinnaś skończyć szkole ale cieszę się. Emil to wspaniały chłopak! - Martyna przytuliła swoich rodziców i powiedziała im, że ich kocha, następnie pobiegła do swojego pokoju. Była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Od razu sięgnęła po swój telefon i zaczęła konwersację z Emilem. 

Martyna: Witaj skarbie! ♥
Emil: Oo hej słońce!♡ Wyspana? 
Martyna: Oczywiście. Jak tam? 
Emil: A u mnie okej, a u ciebie? 
Marryna: Super :-)
Emil: Coś się wydarzyło? ♥
Martyna: Powiedziałam rodzicą o nas...
Emil: I jak...? 
Martyna: Cieszą się, co prawda mama ma kilka wątpliwości ale z czasem jej przejdzie. ♡
Emil: To wspaniale kochanie! ♥ Co powiesz, abyśmy się dziś spotkali? 
Martyna: Myślę, że to dobry pomysł. Kiedy i o której? 
Emil: Przyjadę po ciebie za godzinę. 
Martyna: Okej, czekam! 
Emil: Muszę kończyć. Pa skarbie ♥
Martyna: Pa♥

Martyna poszła spytać się rodziców czy może wyjść z Emilem, zgodzili się. Następnie poszła się trochę ogarnąć i była gotowa. Chwilę później przyjechał Emil i zabrał ją do siebie. Gdy byli na miejscu udali się od razu do pokoju chłopaka. Jednak na schodach zatrzymała ich Kasia. 
- Martyna! - pisnęła i przytuliła dziewczynę. 
- Cześć. - odpowiedziała spokojnie Martyna i się do niej uśmiechnęła. 
- Witaj w rodzinie! - zaśmiała się. 
- Oj kochana, do tego czasu jeszcze daleko i nie wiadomo co się wydarzy. - spojrzała na swojego chłopaka, on zmrużył oczy. 
- Dobra młoda, spadaj! - Emil złapał za rękę Martyny i poszedł z nią do pokoju. 
Usiedli na łóżku i zaczęli rozmawiać. 
- Co miały znaczyć te słowa, że jeszcze daleko i nie wiadomo co się wydarzy? - spytał. 
- No nie wiem czy to akurat ze mną założysz rodzinę. - musnęła jego policzek. 
- Oczywiście, że z tobą! Kocham tylko ciebie. 
- Ilu dziewczyną już do mówiłeś? - spojrzała w jego oczy. 
- Wszystkim! - uśmiechnął się. 
- Wszystkim?! - Martyna się zdziwiła. 
- Tak, wszystkim mówię, że cię kocham. - na jego buzi pojawił się jeszcze większy uśmiech. 
- Wiesz co...? - spojrzała na niego groźną miną .
- Kochasz mnie. - powiedział pewny siebie. 
- Skąd ty mnie tak dobrze znasz?- spytała. 
- Może nie było tego po mnie widać, ale gdy ty nie patrzyłaś to cały czas skupiałem się na tobie. Zastanawiałem się jakie masz zainteresowania i tym podobne. Wiem tylko tyle że prowadzisz bloga, tylko nie wiem o kim. 
- No i dobrze.  - spojrzała na niego uśmiechając się. 
- Spokojnie, i tak się dowiem. 
- Okej, a teraz pozwól, że pójdę do toalety. - dziewczyna wyszła, a chłopak sięgnął po jej telefon. Hasło nie było trudne - data jego urodzin. Zaczął przeglądać jej telefon. Wszedł w galerie. Tam znalazł jej zdjęcia z siostrami, kilka zdjęć jego i zdjęcia jakieś pary telewizyjnej. Nie bardzo ich kojarzył, jednak po chwili sobie przypomniał, że jest to serial "Policjantki i policjanci ". Chciał jeszcze nawet napisać do jej koleżanek, ale usłyszał, że idzie to odłożył jej telefon. Po chwili dziewczyna weszła do pokoju i położyła się obok niego, a ten zaczął mówić. 
- No to tak. Prowadzisz bloga o serialu "Policjantki i policjanci - Ola i Jacek ". - pocałował ją. 
- Grzebałeś w moim telefonie!
- Niee! - zaprzeczał. 
- Albo mi powiesz albo wyjdę i mnie więcej nie zobaczysz. - Martyna pogroziła Emilowi, chodź był to żart. Teraz jak jest już z nim nie może go stracić. 
- No dobra, sprawdzałem twój telefon ale to tylko dlatego, że chciałem się o tobie dowiedzieć więcej rzeczy. Nie gniewaj się skarbie. - zrobił smutne oczka.
- Nie gniewam się kotek - pocałowała go długo i namiętnie. Niestety, wtedy do pokoju Emila weszła jego siostra. Para odsunęła się od siebie, czuli się zmieszani.
- Ładnie razem wyglądacie. - zaśmiała się. 
- Pukać nie nauczyli? - Emil się oburzył. Martyna szturchneła go, aby był cicho. 
- Boże brat, nie denerwuj się! Herbatę wam tylko przyniosłam. - postanowiła tace z dwoma kulkami na stolik. 
- Dziękujemy, kochana jesteś! - Martyna uśmiechnęła się ciepło do Kasi. 
- Na pewno nie ma tego po nim! - pokazała język Emilowi i wyszła. 
- Typowe rodzeństwo. - zaśmiała się Martyna i  dodała. - Ale mógłbyś być dla niej milszy. 
- Teraz jeszcze ty przeciwko mnie?! - oburzył się. 
- Oj kochanie, nie denerwuj się. Ja ci tylko mówię. - musnęła jego usta i sięgnęła po telefon, bo przyszła jej wiadomość. Emil zaczął zaglądać jej przez ramię, bo chciał wiedzieć z kim piszę. 
- O k*rwa!- dziewczyna zaklneła i zrobiła się cała blada. 
- Co jest? - Emil przestraszył się i to nie na żarty. 
- Tomek czeka przed domem. 
- On wie o nas? - spytał zmieszany chłopak. Szczerze to bał się Tomka, ale starał się tego nie pokazywać przy dziewczynie. 
- Pewnie rodzice mu powiedzieli. Boję się... - dziewczyna wyglądała na spanikowaną. 
- Spokojnie skarbie. Pójdziemy do niego i z nim pogadamy. Będzie dobrze. Chodź - złapał ją za rękę i zeszli na dół. Tam się ubrali i wyszli na dwór. Gdy dochodzili do Tomka, Emil złapał dłoń Martyny aby wiedziała, że nie zostawi jej z tym samej. Stanęli twarzą w twarz z Tomkiem. 
- Cześć...- powiedziała niepewnie dziewczyna. 
- Cześć. - odpowiedział Tomek i spojrzał na Emila wzrokiem jakby chciał go zabić. - A my mamy do porozmawiania.- zwrócił się do Emila. 
- O czym ?
- Jak to o czym?! O niej! - wskazał na brunetkę, a następnie spojrzał groźnym spojrzeniem na Emila. 
Emil był cały przestraszony, zbladł. A Tomek zaczął się śmiać. 
- Nie no stary, ale miałeś minę. Przecież jesteś moim kumplem, nic bym ci nie zrobił. Po za tym wiem, że ty jesteś w porządku i nie zostawisz mojej siostry na pastwę losu. 
- Masz moją słowo. - chłopak odetchnął z ulgą. 
- Chwila, chwila. - odezwała się dziewczyna. - W takim razie po co przyjechałeś?
- Chciałem się z tobą pożegnać, właściwie z wami. Przeprowadzam się z Pauliną na obrzeża miasta. 
- Ale jak to, tak szybko ?- spytała zdziwiona dziewczyna. 
- Tak. No wiesz, dziecko w drodze, musimy planować co dalej. 
- Tylko obiecaj, że będziesz dzwonił. Wiesz co mama przeżywała gdy byłeś z Dorotą...- dziewczyna posmutniała. Emil ją przytulił. 
- Obiecuję. Po za tym Paulina nie jest taka jak Dorota. Ja umiem o siebie zadbać. - przytulił siostrę i odchodząc krzyknął. - Niedługo was odwiedzę!
Gdy Tomek odjechał, Martyna zaczęła płakać. 
- Ej, skarbie co jest? - Emil przytulił ją mocno.
- Tęsknie już za nim. W domu ostatnio często nie bywał, a teraz to może zobaczę go raz na miesiąc. 
- Przecież obiecał, że będzie dzwonił. Nie martw sie.- weszli z powrotem do domu, wtedy dziewczyna się uspokoiła. 
Dochodziła 17 gdy Emil poszedł do kuchni, a Martyna została sama w pokoju. Stanęła przy oknie i rozmyślała. Przecież tak naprawdę ona nie jest ani ładna, ani zgrabna a mimo to Emil pokochał ją... 
- Co tak rozmyślasz?- poczuła jego dłonie na biodrach. 
- Dlaczego tak naprawdę ze mną jesteś? - odwróciła się do niego twarzą. 
- A ty dlaczego ze mną jesteś? - odpowiedział pytaniem na pytanie. 
- Bo jesteś dla mnie mega bardzo ważny i kocham cię ponad wszystko. 
- Masz już odpowiedź na swoje pytanie. - Emil się uśmiechnął i złączył ich usta razem. Całowali się bardzo długo. 
[...] Czas, który ta dwójka spędziła razem był dla nich wyjątkowy. Około 21 Emil odwiózł Martynę do domu... 

♥ Kilka lat później ♥
Emil i Martyna są zaręczeni. W 19 urodziny dziewczyny chłopak jej się oświadczył. Za kilka miesięcy mają wziąć ślub. 


Witajcie! Miniaturka...tak na zakończenie pewnego rozdziału w życiu. 


Chciałbym z całego serca przeprosić pewną osobę. Kochanie! Wiem, że to czytasz. Przepraszam, że nie wstawiłam tu nic o tobie ale uciekła mi wena i nie wiedziałam co napisać. Przepraszam... :-(

Dla Najważniejszych... ♡

Była niedziela. Na zegarze dochodziła 12. Mateusz szukał jakiejś fajnej komedii, natomiast jego młodsza siostra krzątała się w kuchni, szykując obiad. Właściwie to kończyła go robić. Ich rodzice oraz rodzeństwo byli w kościele. W momencie gdy Maryla chciała iść do swojego brata, ktoś zadzwonił do drzwi, poszła otworzyć.
- Kto przyszedł? - usłyszała głos swojego brata, gdy otworzyła drzwi.
- Chyba ktoś do ciebie! - zwróciła się do Mateusza. - Proszę, wejdź.- wpuściła go do środka i zaprowadziła do salonu, gdzie był jej brat, a sama udała się do kuchni.
- Emil? Siema stary, co ty tu robisz? - spytał zdziwiony Mateusz.
- A co, jesteś tak pijany, że już mnie nie poznajesz? - oboje zaczęli się śmiać. Emil był raczej optymistą, przy każdej okazji żartował.
- Nie przesadzajmy. Jest dopiero 12, jeszcze za wcześnie. - tą rozmowę przerwała im Maryla.
- Herbaty? - zwróciła się do Emila.
- Poproszę. - uśmiechnął się do niej.
- Mi też! - wyrwał się Mateusz.
- Wiesz gdzie jest kuchnia, to sobie zrób! - odgryzła się mu i wyszła. Emil zaczął się z niego śmiać.
- A ty z czego się śmiejesz? Ktoś ci pozwolił?! - spytał żartobliwie.
- No wiesz. Taka młoda a tak ci pyskuje. - Mati jedynie machnął tylko ręką.
- W sumie...pasowalibyście do siebie. - Mateusz poklepał swojego kolegę po plecach.
- Zwariowałeś?! Nie będę ci siostry zabierał.
- Mam ich jeszcze pięć, więc luz. - zażartował. - Ale mówię serio. Bym chociaż miał pewność, że spotyka się z kimś normalnym.
- Ona jest młoda, ma jeszcze całe życie przed sobą!
- Słyszałam wszystko. - Maryla weszła do salonu, z dwoma kubkami herbaty.
- A co, nie podoba ci się?
- A co ma wygląd do miłości?  Liczy się to co jest tu - wskazała na serce i wyszła.
- Powiem ci...- zaczął Emil. - ...że jak na swój wiek to jest bardzo dojrzała.
- Bardzo. - Mateusz upił trochę herbaty. Natomiast Emil zaczął się zastanawiać nad słowami Mateusza. Nie ukrywa, że z Marylą ma dobre relacje.

Gdy Emil wypił herbatę postanowił wynieść kubek do kuchni. Tam siedziała brunetka z telefonem w ręce, a na stole leżała książka. Raczej była ona romantyczna.
- Dziękuję, za herbatę. - kolejny raz posłał jej uśmiech.
- Nie ma za co. - odwzajemniła jego gest, unosząc wzrok znad telefonu.
- Co porabiasz? - zagadał do niej.
- A nic ciekawego. A ty nie idziesz do Mateusza?
- Idę, idę... A słuchaj...
- No słucham. - spojrzała na niego.
- Masz jutro wolny czas?
- Raczej tak, a dlaczego pytasz?
- Dostałem od kolegi bilety do kina, nie mam z kim pójść. Może...poszłabyś ze mną?
- A Karolina?
- Rozstałem się z nią.
- Przykro mi - spojrzała na niego ze współczuciem.
- Ehh...życie toczy się dalej. To jak, zgodzisz się? - spytał z nadzieją
- Wiesz, są wakacje ale nie zawsze jest czas. Muszę się taty spytać i w ogóle.
- Rozumiem...
- Napisze ci na Facebooku, ok?
- Jasne. - udał się do Mateusza. - Coś długo cie nie było.
- A wiesz pogadałem jeszcze trochę z Marylą. Sympatyczna dziewczyna. - zaśmiał się w stronę Mateusza.
- No przecież ci to mówię.
- A co byś zrobił...gdyby ona znalazła chłopaka? - spytał, jak zawsze ciekawy.
- To nie moja sprawa. Jej życia, tylko niech to będzie ktoś porządny.
- Nie ukrywajmy, ona ma dopiero 15 lat. Nie uważasz, że najpierw nauka? - ciągnął dalej temat.
- Ja nie jestem jej ojcem. - odpowiedział, zapatrzony z TV. - Jeszcze raz usłyszę, jak mnie obgadujecie. - Maryla kolejny raz usłyszała ich rozmowę. Tym razem nie było jej do śmiechu. Miała Karola, a oni za jej plecami coś knują.
- Przepraszamy. - Emil zauważył, że się wkurzyła. Dziewczyna jednak tylko zmroziła go wzrokiem i poszła do swojego pokoju.

Emil siedział z Mateuszem około trzech godzin. Pogadali sobie, pośmiali się, a nawet pojechali na pizze. Jednak Emil ani razu już nie zobaczył Maryli. Jakby gdzieś się schowała czy coś.
Gdy był w domu postanowił do niej napisać. Akurat była aktywna na Fb.
E: Hej, rozumiem, że nie pójdziesz jutro ze mną...?
M: Wybacz, ale przez to nie mam nastroju :-\
E: Rozumiem, przepraszam... :-I
M: Nie musisz mnie przepraszać, tylko wolałbym aby to się więcej nie powtórzyło.
E: Obiecuję :-*
M: :-):-)

Minęło kilka kolejnych dni. Maryla nie poszła z Emilem do kina, oraz unikała spotkania z nim. Wiedziała, że gdyby się z nim związała zraniłaby Karola. Jednak też nie mogła mu tego w prost powiedzieć, ponieważ Emil należał do bardziej z tych wrażliwych osób...
Dziś Maryla miała się spotkać z Karolem. Bardzo się z tego cieszyła, a tym bardziej, że w ich związku nie było za kolorowo. Ciągle jakieś sprzeczki, kłótnie. A najgorsze było to, że uczucie między nimi...osłabło. Nie pisali ze sobą kilka długich dni. Niestety, ale Maryla zaczęła też darzyć jakimś uczuciem Emila... Czy to było zakochanie? Sama nie wiedziała, bo nigdy z takim czymś się jeszcze nie spotkała. Jednak nie chciała zrywać z Karolem.
Dochodziła właśnie w umówione miejsce, tam czekał już Karol.
- Hej Kochanie.- Maryla mocno się do niego przytuliła, bardzo jej go brakowało.
- Hej skarbie. Jak tam?
- Dobrze, bo ty tu jesteś.
- Słodka jak zawsze. - powiedział i szeroko się uśmiechnął.
- Nie przesadzaj.
- Ja skarbie nigdy nie przesadzam. - musnął jej policzek.
- A jak u ciebie? - zmieniła temat.
- Jest okej.
- Na pewno? - przyjrzała się mu.
- Tak...
- Nie wyglądasz najlepiej. - zaczęła się niepokoić.
- Po prostu boli mnie to, że się kłócimy.
- Ale już się nie kłócimy. Jest wszystko tak jak było.
- Skarbie...nigdy nie będzie tak jak było. Może być lepiej, gorzej ale nigdy nie będzie tak samo. - złapał jej dłonie.
- Wiem...
Rozmawiali jeszcze długo. Na pożegnanie pocałowali się, jednak wszystko wiedział Emil...


***
Dominika właśnie siedziała przy biurku i odrabiała lekcje, gdy poczuła jak ktoś ją przytula. Przestraszyła się.
- Witaj kotku. - usłyszała głos Bartka, swojego chłopaka.
- Bartek, nie strasz mnie. - wstała od biurka i stanęła naprzeciwko niego.
- Przepraszam kotek, nie chciałem. - zrobił smutną minkę pieska, której nie sposób było się oprzeć.
- Nic się nie stało misiu - przytuliła się do niego. Usiedli na łóżku i zaczęli rozmawiać. Niespodziewanie Bartek zrobił Dominice malinkę. Dziewczyna się oburzyła i obraziła się na niego. Jednak długo to nie trwało, gdyż Bartek wiedział jak zrobić aby się na niego nie gniewała...


Maryla właśnie wróciła do domu ze spotkania z Karolem. Czuła się fatalnie. Nie lubiła kłamać, a właśnie przed chwilą okłamała swojego chłopaka... Przez własną głupotę może go stracić...jednak musi mu teraz powiedzieć prawdę. Inaczej nie będzie mogła dalej żyć.
Usiadła na łóżku i założyła słuchawki. Słuchała piosenki "Kushin - To koniec ", poleciały jej łzy. Uwielbiała tą piosenkę, jednak zawsze przy niej płakała. W pewnym momencie ktoś do niej zadzwonił. No tak... Emil. Dziewczyna miała się do niego odezwać, a tego nie zrobiła. Nie odebrała telefonu, tylko napisała mu wiadomość " Przepraszam ale nie mam ochoty rozmawiać. Odezwę się do ciebie niebawem. "
Długo nie musiała czekać na odpowiedź. Już po kilku sekundach przyszła wiadomości czy coś się stało. No i tak zaczęli pisać. Pisali razem około dwóch godzin. Rozmowa im się kleiła. Mieli o czym rozmawiać. Przez to wszystko dziewczyna naprawdę poczuła się zagubiona. Nie wiedziała co zrobić. Zaczęło zależeć jej bardzo mocno na Emilu, a z Karolem było inaczej... Nie umieli ze sobą rozmawiać jak dawniej. Kiedy jeszcze byli przyjaciółmi rozmawiali dosłownie o wszystkim, a teraz? Coś się zmieniło...
Brunetka postanowiła napisać do swojego chłopaka i spotkać się z nim następnego dnia.
Jak pomyślała tak zrobiła. Następnego dnia, o 13 Maryla spotkała się z Karolem i zaczęła rozmowę.
- Karol, bo...muszę ci coś wyznać.
- Nie mam spodziewać się dobrych wieści...?
- No... Nie. - przyznała. Serce waliło jej jak opętana.
- No to słucham...
- Zakochałam się...- powiedziała prosto z mostu. Teraz tylko czekała na jego reakcje.
- Jak to zakochałaś?!- spytał z mieszanymi uczuciami.
- Przepraszam, ale to uczucie które kiedyś było między nami wygasło. Nie czuję tego co kiedyś...
- Cóż...każdy zasługuje na drugą szansę.. - uśmiechnął się.
- Nie jesteś zły? - spytała zdziwiona.
- Nie. Uważam, że powinniśmy zostać przyjaciółmi...
- Też tak uważam. - lekko się uśmiechnęła w jego stronę.

Ich spotkanie nie przebiegło doskonale, ale też nie źle.
Gdy dziewczyna weszła do domu, wyszedł do niej jej brat.
- Słyszałem, że zerwałaś z Karolem.
- A ty skąd to wiesz? - spytała zdziwiona.
- Z Karolem pisałem i tak jakoś się wygadał.
- Aha, okej. - odpowiedziała i chciała od niego już odejść.
- Czekaj. - podszedł do niej i położył jej dłoń na ramieniu. - Skoro teraz jesteś sama, to Emil doskonale się nada na chłopaka. - wypalił.
- Wiesz co? Spadaj. - powiedziała i poszła do swojego pokoju. Miała na razie dość chłopaków. Chociaż coś było w słowach Mateusza. Emil był inny niż pozostali chłopcy. Znała go kilka ładnych lat i nie mogła powiedzieć o nim złego słowa. Siedziała tak na łóżku do 16, gdy do jej pokoju wtargnął Emil. Skąd on tu się wziął?
- Mahomet nie chciał przyjść do góry, to góra przyszła do Mahometa. - zaśmiał się.
- Czego chcesz? - spytała, dosyć chamsko.
- A jak powiem, że ciebie?
- To powiem ci, żebyś spadał.
- Ej, co jest? - usiadł obok niej.
- Nic. Po prostu już mam dość tego wszystkiego. Dopiero co rozstałam się z chłopakiem, zakochałam się w kimś u kogo nie mam szans. - z jej oka popłynęły łzy.
- Malutka, będzie dobrze - przytulił ją.
- Nic nie będzie dobrze.
- Będzie bo...


***
Dominika i Bartek postanowili wybrać się na spacer. Szli jedną z ulic Lublina. Pogoda była piękna. W pewnym momencie Bartek klęknął przed Dominiką.
- Bartek, co ty zwariowałeś?! Wstawaj. - powiedziała dziewczyna, powstrzymujące śmiech.
- Tak, zwariowałem. Z miłości do Ciebie! - wykrzyknął głośno.
- Wariat. Wstawaj!!
- Tak jeśli przyjmniej zawartość tego pudełka. - z kieszeni wyjął małe, czerwone pudełko. Dominika nie czekała aż otworzy tylko powiedziała.
- Tak wezmę to, tylko wstań. - Bartek w końcu wstał. A potem podał pudełko Dominice. Znajdował się tak naszyjnik z napisem " Kocham Cię Dominisio ♡". Dziewczyna wzruszyła się i rzuciła się swojemu chłopakowi w ramiona. To był piękny prezent. - Ja ciebie też kocham skarbie kochane. - szepnęła mu na ucho...


[...]
- Będzie bo cię kocham i nie zamierzam z ciebie zrezygnować. - dziewczynę kompletnie zamurowało. Nie wiedziała co powiedzieć.
- Ale...
- Wiem, że nic z tego nie wyjdzie bo ty nic do mnie nie... - dziewczyna mu przerwała.
- Ja ciebie też kocham słońce - pocałowała go namiętnie.

Od tamtej pory stali się szczęśliwą parą, a później małżeństwem.
Również Dominika z Bartkiem zostali małżeństwem, mają oni córkę Zosię.



Miniaturka pisana na szybko więc trochę mi nie wyszło. ♡
Pozdrawiam

Dominika i Bartek ♡

Chce wam uświadomić, że takie coś jak PRAWDZIWA MIŁOŚĆ istnieje. Nie jest to wymyślone. Znam tą parę, znam dziewczynę z tej historii. Może nie osobiście ale wiem, że jest wspaniałą osobą. Takie związku istnieją! Są idealną parą! Bardzo do siebie pasują. Bartku, złapałeś bardzo cenny skarb. Nie spieprz tego! Inaczej ja cię znajdę!! ( to tylko prośba:-D)


Dominika i Bartek są ze sobą kilka miesięcy. Kłótnie się zdarzają, ale są ze sobą bardzo szczęśliwi. Szanują się nawzajem. Chłopak jest bardzo wrażliwy, dziewczyna podobnie. Jednak czy tragiczna wiadomość, stanie im na przeszkodzie aby walczyć o siebie?


Dominika wracała ze szkole, była w skowronkach. Dostała 5 z matematyki! Przedmiotu, którego nigdy nie lubiła i nie rozumiała.
Weszła właśnie do domu.
- Cześć wszystkim! - krzyknęła. W przedpokoju zdjęła kurtkę i pokierowała się w stronę kuchni. Tam zastała swoich rodziców z kamiennymi twarzami. - Coś się stało? - spytała, nalewając sobie soku do szklanki.
- Usiądź. - poprosiła ją mama. Wykonała polecenie.
- Powiedziecie mi w końcu?- zaczynała się niecierpliwić.
- Otóż... - zaczął jej tata, jednak nie skończył bo do kuchni wybiegła 11- letnia siostra Dominiki, Julia.
- Siostra, słyszałaś, że wyjeżdżamy do Słupska? - palnęła niepotrzebnie. Zszokowana dziewczyna spojrzała na rodziców.
- To prawda... - jej mama odpuściła głowę.
- Ale jak wy to sobie wyobrażacie?! Ja mam tu przyjaciół, chłopaka!! Nigdzie nie wyjeżdżam! - krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju. Do jej oczów napłynęły łzy. Nie chciała zostawiać ich wszystkich...a szczególnie Bartek. Ale też nie może tu zostać, bo jest niepełnoletnia. Nie może być również z Barkiem na odległość. Związki na odległość jeszcze nikomu nie wyszły na dobre.
Usłyszała dźwięk przechodzącej wiadomości. Zobaczyła, że napisała jej koleżanka, Maryla.
M: Hejka kochana! :-* Co u ciebie?
D: Źle, wręcz bardzo źle :-(
M: Jezu, co jest?!=-O Pokłóciłaś się z Bartkiem, tak?
D: Gorzej...
M: Zerwaliście??! :O
D: Nie. Wyjeżdżam z rodzicami do Słupska. Masakra. Przecież ja nawet nie wiem gdzie to jest! Będę tak daleko od wszystkich, od Bartka... Proszę pomóż mi :'(
M: Słupsk jest niedaleko mnie, ale mniejsza z tym... Bartek o tym wie?
D: Jeszcze nie... Boję się mu powiedzieć. On jest za bardzo na to wrażliwy! Nie wytrzyma tego psychicznie...
M: Nawet tak nie mów! Owszem, ciężko będzie mu to przyjąć do wiadomości ale nie musicie ze sobą zrywać. Możecie być razem!
D: Związek na odległość? Nie, dzięki. Najpierw jest super, potem zaczynają się kłamstwa, a potem jedna strona decyduje o rozstaniu.
M: Fakt nie wygląda to najlepiej ale są różne sposoby abyście się spotykali. Nie wyjeżdżasz na koniec świata!
D: Dlaczego to właśnie mnie spotyka!? :'(
M: Chciałbym ci jakoś pomóc ale to musi być wyłącznie twoja decyzja... :-(
D: Przepraszam, muszę wszytko przemyśleć.
M: Jasne, trzymaj się. Pa

Dominika była pełna wątpliwości ale musiała się z nim rozstać. Nie chce później cierpieć...
Umówiła się z nim za 20 minut w parku. Uszykowała się i wyszła. Niesamowite ile w ciągu godziny może się zmienić.

[...]
- Witaj skarbie. Co to takiego ważnego? - Bartek przywitał się z Dominiką.
- Cześć, Bartek posłuchaj... - złapała jego dłonie i spojrzała w jego oczy. Na samą myśl rozbiło jej się niedobrze.
- Co jest? Nie wyglądasz najlepiej?!
- Musimy się rozstać... - wyszeptała. Teraz tylko oczekiwała jego reakcji.
- Co dlaczego? Nie kochasz mnie? - było można przewidzieć, że zacznie płakać. - Kocham, bardzo ale... Wyjeżdżam, prawie na drugi koniec Polski. Nie chce żyć w związku na odległość. Tak będzie najlepiej. Przykro mi... - ostatni raz pocałowała go w policzek i odeszła.
- Zaczekaj! - krzyknął za nią i podbiegł do niej. - Nie chce cie stracić. Przecież będziemy się spotykać. Nie kończ tego, proszę. - powiedział błagalnym głosem.
- Nie chce ale muszę! - pobiegła w stronę swojego domu...


[...] Od kąt Dominika wyjechała do Słupska, minął już rok. Przez ten czas nie kontaktowała się z Bartkiem. Powoli o nim zapomina...
Dziś był 1 listopada, urodziny Dominiki. Dobiegła 18, gdy do domu dziewczyny zaczęły zbierać się osoby zaproszone na przyjęcie urodzinowe. Zjawiły na nim najbliżsi znajomi dziewczyny i zaczęła się zabawa.
 Wszyscy bawili się świetnie. Panował radosny nastrój. Impreza skończyła się około 24. Dominika była tak zmęczona, że poszła od razu spać.

* 5 lat później *
Na dzień dzisiejszy Dominika ma 20 lat i mieszka nadal w Słupsku. Jest singielką.
Bartek natomiast ma narzeczoną... Długo rozpaczał po wyjeździe Dominiki.
Dominika wracała dziś do Lublina. Wynajeła sobie kawalerkę. Z biegiem lat nie zapomniała o Bartku. Miała nadzieję, że teraz znów będą razem, nie wiedziała jak bardzo się myli...

[...] Był wieczór. Piękny zachód słońca. Dominika chodziła po mieście i zwiedzała swoją rodzinną miejscowość. Usiadła na jednej z ławek...to była jej ławka. Ławka na której zawsze siadała z Bartkiem... Teraz już z nim nie usiądzie... W pewnym momencie ujrzała jakiegoś chłopaka. Kojarzyła go... Ahh, no tak to... Bartek! Chciała do niego pobiec i się przytulić. Gdy wstała już z ławki, zobaczyła, że do Bartka podchodzi jakaś młoda dziewczyna. A potem jak czule się witają. Dziewczyna z płaczem uciekła do domu. Obwiniała siebie za to wszystko! Jednak, widziała, że on teraz jest szczęśliwy.


* kilka tygodni później *
Dominika postanowiła wziąć się w garść i zacząć układać sobie życie. Odnowiła starą przyjaźń z Agnieszką. Ta, przekazała jej, że Bartek za dwa dni ma ślub. Udawała, że się cieszy z tego, bo cóż innego mogła zrobić.

[...] Nadszedł najważniejszy dzień w życiu Bartka i Oli. Przygotowania do ślubu trwały od rana. Pan młody, jak i zarówno panna młoda bardzo się denerwowali. Obaj pierwszy raz brali ślub i mieli nadzieję, że ostatni.
Ceremonia zaślubin rozpoczęła się o godzinie 16. Pół godziny przed mszą młodzi byli już ma miejscu. Równo o 16 zaczęła się Ceremonia. Msza jak zawsze - nudna. W końcu nastąpiły słowa przysięgi małżeńskiej. Gdy Bartek, zaczął mówić dostrzegł jak z kościoła wychodzi... Dominika. Jego serce zabiło szybciej.
- Przepraszam, nie mogę! - rzekł i pobiegł za Dominiką. Zobaczył ją gdy siedziała na polanie, cała zapłakana. Podszedł do niej powoli, a że była do niego odwrócona tyłem przytulił ją mocno i szepnął.
- Już  mi nigdzie nie uciekniesz.
- Kocham cię! - pisnęła dziewczyna i mocno się do niego przytuliła.

Od tej pory zostali parą, którą nikt już nie rozdzielił.

Trzeba dostrzegać w życiu te dobre rzeczy, bo kiedyś będzie za późno.


Uff, skończona!
Przepraszam was, że musieliście tak długo czekać ale nauka i te sprawy... Ale ważne że jest xD
Macie możliwość to komentujecie, to daje mi motywację do Działania.
Ps. Pojawi się więcej takich minaturek. ♡~♥

Miniaturka ~♥~

***
Spacerowałam po parku. Była bardzo piękna pogoda. Był środek lata. Słońce zanikało za horyzontem, widok był piękny. Miałam na sobie różową sukienkę, do tego czarne baletki. Moja ciemne włosy opadły na ramiona. Mimo szczerych chęci nie mogłam...nie mogłam o nim zapomnieć. Wciąż tkwił mi w głowie. Ale przecież to już tak długo minęło jak go nie ma... Wyjechał,  bez pożegnania. Cóż życie toczy się dalej. Postanowiłam usiąść na ławce. Poczułam wibracje, a po chwili usłyszałam angielską piosenkę, która znakomicie opisywała moje życie. Wyjęłam swoje czarne urządzenie. Ukazało mi się zdjęcie mojej przyjaciółki, Nikoli. Odebrałam bez większego zastanowienia.
- No cześć kochana!- usłyszałam jej głos. Mimo, że gdy go słyszałam to zawsze poprawiał mi humor tym razem tak nie było.
- Hej - odpowiedziałam jej smętnie.
- Co jest?
- Nic, a co ma być?
- No proszę cię, znamy się kilka ładnych lat. Wiemy o sobie tak dużo. Nie powiesz mi, że nic nie jest. Chodzi o niego?
- Naprawdę, nic mi nie jest. To...tylko ból głowy. - próbowałam wcisnąć jej jakiś kit. Nie lubiłam tego, że ona musi słuchać moich narzekań.
- Mów albo tam przyjadę.
- Co chciałaś, że dzwonisz? - próbowałam zmienić temat.
- I tak to z ciebie wyciągnę. Chciałam cię wyciągnąć na imprezę o 21, co ty na to? Będzie jeszcze Aga, Ania,  Nikodem i Adam.
- Sorry, nie mam ochoty. - rozłączyłam się. Tak naprawdę bardzo miałam ochotę ale skoro będzie tam Adam... Po tym rozstaniu nie bardzo mam z nim ochotę się spotykać, pomimo, że jesteśmy przyjaciółmi... Jemu wydawało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, ale tak nie było, mniejsza z tym...
Kolejny raz usłyszałam tą melodię. Wyjęłam z torebki kolejny raz czarne urządzenie. Tym razem dzwoniła Agnieszka. Nie odebrałam, chodź źle się z tym czułam.

- Cześć, wiedziałem, że cię tu znajdę. - usłyszałam po kilku minutach głos... Zaraz... To niemożliwe!! On nie może tu być. Byłam zaskoczona, ale postanowiłam się ogarnąć. Przecież on to przeszłość.
- No cześć. - odpowiedziałam bez żadnych uczuć. To tylko kolega.
- Jak leci życie? - zadał pytanie, uśmiechać się i siadając obok mnie
- Jakoś musi, a tam? - wciąż nie byłam przekonana czy ta rozmowa ma jakiś sens.
- Zakończyłem pewne etapy w życiu i zaczynam nowy rozdział. - jego uśmiech stał się większy.
- To świetnie. Poznajesz nowy ludzi, szukasz tej jedynej. Gratulacje! - uśmiechnęłam się sztucznie.
- No właśnie... Zakochałem się w osobie, którą przed laty bardzo skrzywdziłem.
- I...?  Co ja mam z tym wspólnego?
- Nie wiem jak jej powiedzieć, że bardzo mi na niej zależy. - spojrzał mi w oczy, ale ja odwróciłam wzrok.
- Po prostu, zrób to.
- Myślisz, że to takie proste...
- Słuchaj, to jest proste. Gdy miałam 14 lat, zakochałam się w pewnym chłopaku. Każde spotkanie z nim było bardzo męczące. Niby minęło już 6 lat, a on wciąż tkwi w mojej głowie - zaśmiałam się. - Za wszelką cenę chciałam aby on o tym nie wiedział. Cóż, dowiedział się. Wtedy nasz kontakt zepsuł się całkowicie. Przestaliśmy całkiem rozmawiać. O uśmiechu już nie wspomnę. Jednak wiem, że było warto. Nie żałuję niczego.
- Yhm. - brunet spojrzał na mnie.
- Nie warto żałować czegoś co kochasz, wiesz dlaczego?
- Dlaczego?
- Bo wiesz, że to wszystko co masz. Więc, czego się boisz?
- No... emm... - plątał się.
- Odrzucenia, prawda?
- Tak, i tego śmiania się. - dotknęłam jego ramienia.
- A skąd wiesz, może ona też coś do ciebie czuję. Zawsze warto spróbować. - na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Dziękuję, nie wiem jak mogłem tak wyjechać bez pożegnania i cię zostawić. - jego oczy zrobiły się takie smutne. Miałam ochotę płakać. Jednak wiedziałam, że muszę być silna.
- To co było się nie odstanie. Miałam przyjaciół, rodzinę. - poczułam jego dłoń na mojej dłoni. Następnie poczułam jego oddech na sobie.
- Ślicznie wyglądasz. - szepnął mi do ucha. Poczułam jak się rumienie. Zaraz, co się ze mną dzieje?!
- Dziękuję.
- Proszę. - puścił mi oczko.
- To teraz leć i jej to powiedz.
- Jasne. Pa - lekko mnie przytulił i odszedł.
Schowałam twarz w dłoniach. Pozwoliłam, aby łzy popłynęły po moich policzkach. Bez niego nic nie ma sensu...
Nie minęła minuta a poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu.
- Kocham cię.
- Ej, miałeś to jej powiedzieć.
- Właśnie mówię. - nie wiedziałam co powiedzieć. Zaśmiałam się.
- Dobry żart. - poklepałam go po plecach. On spojrzał na mnie dziwnie. - No proszę cię, myślisz, że ja się nabiorę?
- Ale ja mówię naprawdę. - przybliżył się do mnie, jednak ja się odsunęłam. Spojrzałam głęboko w jego oczy.
- Emil, obaj wiemy, że żartujesz. A teraz przepraszam, muszę iść. - odeszłam kawałek ale on mnie zatrzymał.
- Dlaczego mi nie wierzysz? Co ja takiego zrobiłem?! - zapytał ze smutkiem w oczach. Ja parsknęłam śmiechem.
- Pytasz się co?! Wyjechałeś gdy najbardziej cię potrzebowałam!!! I co teraz myślisz, że możesz tak po prostu wrócić, wejść w moje życie?!!
- Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła?!
- Nic. - odwróciłam się, ale tylko na chwilę. - Albo jednak jest coś! Daj mi święty spokój. Wydaje ci się, że możesz mieć każdą.
- Ale kochałaś mnie.
- No właśnie... Kochałam. Jak się domyślasz to czas przeszły! Posłuchaj, mam przyjaciół, rodzinę. Ty... Nie jesteś mi potrzebny.
- Posłuchaj... - złapał mnie za dłoń.
- Nie. Nie jestem żadną zabawką, którą każdy może się bawić.
- Ale ja jestem inny!
- Każdy tak mówi. - roześmiałam się. Napięcie się odwróciłam. - Żegnam! - powiedziałam, a z mojego oka popłynęła samotna łza.
Tak bardzo chciałam się do niego przytulić. Poczuć bliskość bliskiej osoby. Ale przecież nie mogłam okazać słabości. Cholera jasna! Dlaczego to wszystko musi być tak skomplikowane?! Dlaczego nie mogę chodź na chwilę poczuć smak szczęścia. Pieprzona duma! Jakbym nie mogła mu delikatnie powiedzieć, że nie chce po raz kolejny poczuć tego bólu... Już nigdy nic nie poczuje...

***
Już od kilku dni nie mam kontaktu z Marylą. Tak jakby obraziła się na mnie za tą imprezę. Właściwie dziwnie zachowywała się już od kilku tygodni. Jednak nie chciała ze mną o tym rozmawiać. Widocznie chce pobyć sama. Może jednak powinnam do niej pójść. Ehh...niby jesteśmy przyjaciółkami, a zachowujemy się tak jakbyśmy byli sobie obce.
Zabrałam torebkę i wyszłam z domu. Zostawiłam jedynie Nikodemowi wiadomość, że wyszłam do Maryli.

20 minut później byłam już pod jej drzwiami. Pukałam, dzwoniłam i nic. W końcu przypomniałam sobie, że powinnam mieć gdzieś klucze do jej mieszkania.
- Cześć.- usłyszałam jakiś głos gdy otwierałam drzwi. - Widzę, że nie tylko ja martwię się o nią. - dodał.
- Hej. Od kilku dni nie daje znaku życia. A co jeśli... - nie umiałam tego powiedzieć. Ręce zaczęły mi się trząść. Emil widząc to postanowił otworzyć drzwi.
- Maryla! - krzyknęłam, gdy udało nam się otworzyć drzwi.
Odpowiedziała mi cisza. Emil poszedł sprawdzić do łazienki, a ja do sypialni. Gdy tylko tam weszłam krzyknęłam, tak, że po chwili obok mnie pojawił się chłopak, przez którego ona nie mogła spać kilka długich nocy.
- Maryla, błagam cię. - koło łóżka leżała moja przyjaciółka, a ja? Gdzie ja byłam gdy ona mnie potrzebowała?? No gdzie! Pobiegłam do niej i zaczęłam żwawo płakać. Ona musi żyć. Ta krew... Obawiałam się najgorszego. Chłopak, który stał koło mnie zadzwonił na 112 i odciągnął mnie od niej. Nie umiałam się opanować. Straciłam, kogoś, kogo naprawdę kochałam. Była dla mnie jak siostra. Bardzo się z nią zżyłam.
- Ona musi żyć. - w moich oczach pojawiło się więcej łez.
- Spokojnie, będzie żyć. - przytulił mnie, jednak sam chyba nie był do końca pewny co mówi.
Po chwili odsunął mnie od siebie i podszedł do niej... Sprawdził puls. Był ledwo wyczuwalny. Mój świat całkiem się zawalił!!

* Wspomnienia *
#Narrator#
Trójka dziewczyn siedziała na ławce przed szkołą i zajadała chipsy. Była to Paulina, Ania oraz Maryla. Chodziły do tej samej klasy. Można powiedzieć, że zaprzyjaźnili się.
- Co teraz mamy? - spytała Ania, sięgając do paczki z chipsami.
- Matmę. - wszystkie przewróciły oczami. Nauczyciel od tego przedmiotu jest strasznie wymagający. No i na dodatek był wicedyrektorem szkoły.
Maryla spojrzała w stronę wejścia do szkoły. Jednak szybko odwróciła wzrok. Zobaczyła jak w ich stronę zmierza jej dawna przyjaciółka. Była trochę na nią zła. Miały wczoraj pogadać, jednak dziewczyna nie przyszła do niej.
- Maryla. - głos zabrała Paulina. Ta na nią spojrzała. Pina kiwnęła głową, na znak, że ktoś do niech idzie. Maryla dobrze odczytała ten znak.
- Cześć - Nikola się przywitała. Maryla z Pauliną spojrzały na siebie.
- Cześć - Ania w końcu postanowiła jej odpowiedzieć.
- Sorry, że nie przyszłam wczoraj ale musiałam pani pomóc. - zwróciła się do Maryli.
- Spoko. - powiedziała, udając, że nie rusza ją to. Wzrok utkwiła w czarno-białych kamyczkach, które znajdowały się na terenie szkoły.
W końcu postanowiła z nią pogadać.
- No i co teraz? - spojrzała na nią, uśmiechając się lekko. W prawdzie powinny porozmawiać na osobności, ale zarazem Ania jak i Paulina doskonale wiedziały o ich problemach.
- Nie wiem. - Nikola wzruszyła ramionami.
- Wszystko zależy od ciebie.
- Nie. - obie dziewczyny spojrzał w swoje oczy.
- Więc...? - Maryla spojrzała w jej stronę. Nikola tylko wzruszyła ramionami.
Nagle usłyszały śmiech Pauliny.
- Byś pomogła a nie się śmiejesz. - Maryla zwróciła się do koleżanki z klasy.
- Co ja? To wasza sprawa.
- Jezu!  Pogódzcie się i tyle! - Ania chyba miała już dość tej sytuacji.
- To nie takie proste, nie? - Maryla zwróciła się w Nikoli stronę.
- No. - dziewczyny spojrzały na siebie, lekko się uśmiechając. W końcu po kilku sekundach, Nikola rozłożyła ręce, na znak zgody. Po chwili dziewczyny się przytulił. Ich przyjaźń znów zaczęła się na nowo. Miały nadzieję, że te ich słońce na długo zagości.

* Rzeczywistość *
***
Była to nasza pierwszs jak i ostatnia kłótnia. A teraz, mogę więcej nie usłyszeć jej głosu. Po kilku minutach przyjechała karetka i zabrała brunetkę do szpitala. Chciałam jechać z nimi, ale nie pozwolili mi. Emil, który nie był aż tak bardzo spanikowany zaproponował mi podwózkę.
Niewiele minut później, po przyjeździe karetki, my również ten dotarliśmy. Moją przyjaciółkę zabrali na blok operacyjny. Ja czekałam przed salą. Nie umiałam znaleźć sobie miejsca, chodziłam po całym korytarzu...
- Proszę. - brunet poddał mi kawę.
- Dzięki. - wzięłam kubek i upiłam trochę kawy,  potem zwróciłam się do chłopaka. - Dlaczego tu jesteś?
- Nie mogę jej zostawić. Jest dla mnie kimś więc niż przyjaciółką, jednak i tak z tego nic nie będzie.
- Dlaczego, spróbuj.
- Rozmawiałem z nią kilka dni temu. Nie chce ze mną być. Wyśmiała mnie...
- A odwracając się powiedziała "żegnaj" i zaczęła płakać, prawda?
- Tak. Znaczy powiedziała tak ale nie wiem czy płakała... Skąd wiesz?-  spojrzał na mnie. - Zawsze tak ma. Nawet wtedy gdy Adam z nią zerwał...
Naszą rozmowę przerwał lekarz. Stanął i patrzał na nas.
- Panie doktorze co z nią? - spytałam zdenerwowana.
- Pacjentka żyje. Jej rany nie były zbyt głębokie. Jednak nie jest do końca wszystko dobrze. Jej serce zatrzymało się i równie dobrze może się to powtórzyć. Musimy być przygotowani na najgorsze.- oznajmił nam a ja się całkiem załamałam. Jak to?! To mogą być jej ostatnie chwile!? Nie dopuszczę do tego!!
- Można do niej wejść? - lekarz zaprzeczył.
- Przykro mi. Przepraszam, muszą wracać do pacjentów.
Lekarz odszedł. Ja nie wiedziałam co mam robić. Udawać, że wszystko jest okej?  Przecież tak nie jest!
Z mojego oka wypłynęła łza...

***
~ Wizja ~
Szłam po mocno rozjaśnionym korytarzu. Domyśliłam sie, że to droga do nieba. Bardzo chciałam tam być. Na samą myśl o tym, że będę z moimi rodzicami, uśmiech wkradł się na moją buzię.
- Kochanie, nie rób tego! - usłyszałam głos mojej mamy.
- Mamo, dlaczego? Tak bardzo tęsknię za tobą, chce tu być.
- Nie możesz. Nikola cierpi. Nie możesz jej zostawić! Gdy ty odejdziesz ona się załamię. A razem z nią Emil.
- To co ja mam robić? - poczułam jak naprawdę rozmawiam z moją mamą.
- Wrócić i żyć dalej. Jesteś młodą, piękną dziewczyną kochanie. Kocham cię! - zaraz potem postać mojej mamy znikła. Co ja miałam teraz zrobić? Byłam już tak bardzo blisko tutaj, przy rodzicach...ale nie mogę zostawić Nikoli... No i Gosi. Wrócę...

***
Na salę Maryli wbiegli lekarze. Nie wiedziałam co się dzieje. Byłam załamana!  Poczułam jakby mój świat złamał się na pół. Wciąż płakałam...
Po kilkunastu minutach wyszedł lekarz, a zarazem chłopak przyjaciółki Maryli, która miałam na imię Gosia.
- Panie Eryku, co z nią? - spytałam z odrobiną nadziei w głosie.
- Maryla odzyskała przytomność ale jest bardzo słaba.
- A czy...moge do niej wejść? - zrobiłam "maślane oczka ".
- Proszę. - Eryk odszedł, uśmiechając się. Przez to całe zamieszanie nie zauważyłam nawet gdzie jest Emil.
- Nikola. - usłyszałam cichy głos Maryli, gdy weszłam na jej salę.
- Nie mów nic. Jestem tu! - dotknęłam jej dłoni.
- Przepraszam. - wyszeptała.
- Za co?
- Chciałam cię zostawić, a nie powinnam tego robić.
- Nie myśl o tym. Już jest wszystko w porządku. Jesteś tutaj, więcej tego nie zrobisz, prawda? - ona odwróciła głowę. - Maryla, obiecaj mi!
- Nie mogę...- powiedziała.
- Możesz, a nawet musisz. Nie chce cie stracić.
- Czasami chciałabym być sama, nie mieć nikogo przy sobie.
- Dlaczego?
- Nie musiałabym nikogo ranić...
Naszą rozmowę przerwała Gosia.
- Maryla! - pisnęła i przytuliła się do brunetki. Postanowiłam zostawić ich same, jednak brunetka złapała mnie za dłoń.
- Zostań.
- Przyjdę za chwilę. - uśmiechnęłam się i odeszłam.

***
- Dlaczego to zrobiłaś? - spytała się mnie Gosia, ale ja nie mogłam jej powiedzieć...
- Bo życie jest do bani...
- To przez tego Debila. Już ją z nim pogadam! - Gosia wyszła, nie zdążyłam jej zatrzymać. Tylko pytanie: Czy to przez niego?

***
Dostrzegłam na korytarzu ciemnowłosego bruneta. Podszedłem do niego.
- Posłuchaj  mnie uważnie, bo dwa razy powtarzać nie będę! Jeszcze raz ona trafi przez ciebie w to miejsce to obiecuję ci, że pożegnasz się z życiem!
- O co ci chodzi? - spytał jakby nigdy nic. - Nie chciała być ze mną.
- I ty się jej dziwisz?! Kto by chciał byś z takim debilem. Zraniłeś ją, a ja ci nigdy tego nie wybaczę! - walnęłam go z liścia i poszłam do Maryli. No sorry, ale nie pozwolę aby ktoś tak traktował moich przyjaciół. Po drodze spotkałam mojego chłopaka.
- Hej Kochanie, co ty taka wkurzona?
- Bo ten cały Emil w ogóle nie rozumie, że to przez niego. Nic go nie obchodzi.
- Nie żebym był po jego stronie ale siedzi tu od czasu kiedy tu przyjechała. Chyba musi coś do niej czuć. - spojrzałam na Eryka. Serio?! - Przepraszam kochanie ale muszę iść do pacjentów. Widzimy się w domu - na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
Odruchowo spojrzałam za siebie. Emil był załamany. Cóż, należy mu się!
Weszłam na sale Maryli,  tam była już Nikola. W sumie to dobrze, że Maryla ma kogoś takiego jak ona. No i oczywiście może zarówno na mnie jak i Nikolę zawsze liczyć.

[...]
***
Od tego całego zdarzenia minęły 3 miesiące. Czuję się już dobrze. Zawsze mogę liczyć na Nikolę, Gosię i... Emila. Wyjaśniliśmy sobie kilka spraw i jak na razie jesteśmy przyjaciółmi. Co będzie dalej? Czas pokaże.
W tej chwili cieszę się każdym dniem, jakby miał być moim ostatnim. Przez te wydarzenia moje życie zupełnie się zmieniło. Już nie pamiętam co to smutek. Zaczęłam żyć na 100 procent!!  Wiem, że źle zrobiłam, chcąc zostawić Nikolę i innych. Owszem, tęsknię za rodzicami ale wiem, że czasu nie cofnę...
Dziś oczekuje narodzin mojej chrześnicy, córki Gosi i Eryka, Kasi, oraz na ich ślub.
Ahh no tak!  Oczekuje również ślubu Nikoli oraz Dawida. Dlaczego nie Nikodem? Rozstali się, powód jest mi nie znany. Jednak wiem, jak Nikola jest teraz szczęśliwa



Uff, w końcu skończona!
Oczywiście dedykuję ją  Nikoli oraz Gosi! L(*OεV*)E:-*
Nikola! Wiem, że trochę cię nastraszyłam ale mam nadzieję, że mi wybaczysz. Pamiętaj, że nigdy cię nie zostawię. Jesteś dla mnie jak...jak siostra! A siostry się nie zostawia! ♡♡
Kocham was wszystkich, a najbardziej ciebie... no i ciebie też!~♥~~♥~
Zapraszam do komentowania robaczki!