Była niedziela. Na zegarze dochodziła 12. Mateusz szukał jakiejś fajnej komedii, natomiast jego młodsza siostra krzątała się w kuchni, szykując obiad. Właściwie to kończyła go robić. Ich rodzice oraz rodzeństwo byli w kościele. W momencie gdy Maryla chciała iść do swojego brata, ktoś zadzwonił do drzwi, poszła otworzyć.
- Kto przyszedł? - usłyszała głos swojego brata, gdy otworzyła drzwi.
- Chyba ktoś do ciebie! - zwróciła się do Mateusza. - Proszę, wejdź.- wpuściła go do środka i zaprowadziła do salonu, gdzie był jej brat, a sama udała się do kuchni.
- Emil? Siema stary, co ty tu robisz? - spytał zdziwiony Mateusz.
- A co, jesteś tak pijany, że już mnie nie poznajesz? - oboje zaczęli się śmiać. Emil był raczej optymistą, przy każdej okazji żartował.
- Nie przesadzajmy. Jest dopiero 12, jeszcze za wcześnie. - tą rozmowę przerwała im Maryla.
- Herbaty? - zwróciła się do Emila.
- Poproszę. - uśmiechnął się do niej.
- Mi też! - wyrwał się Mateusz.
- Wiesz gdzie jest kuchnia, to sobie zrób! - odgryzła się mu i wyszła. Emil zaczął się z niego śmiać.
- A ty z czego się śmiejesz? Ktoś ci pozwolił?! - spytał żartobliwie.
- No wiesz. Taka młoda a tak ci pyskuje. - Mati jedynie machnął tylko ręką.
- W sumie...pasowalibyście do siebie. - Mateusz poklepał swojego kolegę po plecach.
- Zwariowałeś?! Nie będę ci siostry zabierał.
- Mam ich jeszcze pięć, więc luz. - zażartował. - Ale mówię serio. Bym chociaż miał pewność, że spotyka się z kimś normalnym.
- Ona jest młoda, ma jeszcze całe życie przed sobą!
- Słyszałam wszystko. - Maryla weszła do salonu, z dwoma kubkami herbaty.
- A co, nie podoba ci się?
- A co ma wygląd do miłości? Liczy się to co jest tu - wskazała na serce i wyszła.
- Powiem ci...- zaczął Emil. - ...że jak na swój wiek to jest bardzo dojrzała.
- Bardzo. - Mateusz upił trochę herbaty. Natomiast Emil zaczął się zastanawiać nad słowami Mateusza. Nie ukrywa, że z Marylą ma dobre relacje.
Gdy Emil wypił herbatę postanowił wynieść kubek do kuchni. Tam siedziała brunetka z telefonem w ręce, a na stole leżała książka. Raczej była ona romantyczna.
- Dziękuję, za herbatę. - kolejny raz posłał jej uśmiech.
- Nie ma za co. - odwzajemniła jego gest, unosząc wzrok znad telefonu.
- Co porabiasz? - zagadał do niej.
- A nic ciekawego. A ty nie idziesz do Mateusza?
- Idę, idę... A słuchaj...
- No słucham. - spojrzała na niego.
- Masz jutro wolny czas?
- Raczej tak, a dlaczego pytasz?
- Dostałem od kolegi bilety do kina, nie mam z kim pójść. Może...poszłabyś ze mną?
- A Karolina?
- Rozstałem się z nią.
- Przykro mi - spojrzała na niego ze współczuciem.
- Ehh...życie toczy się dalej. To jak, zgodzisz się? - spytał z nadzieją
- Wiesz, są wakacje ale nie zawsze jest czas. Muszę się taty spytać i w ogóle.
- Rozumiem...
- Napisze ci na Facebooku, ok?
- Jasne. - udał się do Mateusza. - Coś długo cie nie było.
- A wiesz pogadałem jeszcze trochę z Marylą. Sympatyczna dziewczyna. - zaśmiał się w stronę Mateusza.
- No przecież ci to mówię.
- A co byś zrobił...gdyby ona znalazła chłopaka? - spytał, jak zawsze ciekawy.
- To nie moja sprawa. Jej życia, tylko niech to będzie ktoś porządny.
- Nie ukrywajmy, ona ma dopiero 15 lat. Nie uważasz, że najpierw nauka? - ciągnął dalej temat.
- Ja nie jestem jej ojcem. - odpowiedział, zapatrzony z TV. - Jeszcze raz usłyszę, jak mnie obgadujecie. - Maryla kolejny raz usłyszała ich rozmowę. Tym razem nie było jej do śmiechu. Miała Karola, a oni za jej plecami coś knują.
- Przepraszamy. - Emil zauważył, że się wkurzyła. Dziewczyna jednak tylko zmroziła go wzrokiem i poszła do swojego pokoju.
Emil siedział z Mateuszem około trzech godzin. Pogadali sobie, pośmiali się, a nawet pojechali na pizze. Jednak Emil ani razu już nie zobaczył Maryli. Jakby gdzieś się schowała czy coś.
Gdy był w domu postanowił do niej napisać. Akurat była aktywna na Fb.
E: Hej, rozumiem, że nie pójdziesz jutro ze mną...?
M: Wybacz, ale przez to nie mam nastroju :-\
E: Rozumiem, przepraszam... :-I
M: Nie musisz mnie przepraszać, tylko wolałbym aby to się więcej nie powtórzyło.
E: Obiecuję :-*
M: :-):-)
Minęło kilka kolejnych dni. Maryla nie poszła z Emilem do kina, oraz unikała spotkania z nim. Wiedziała, że gdyby się z nim związała zraniłaby Karola. Jednak też nie mogła mu tego w prost powiedzieć, ponieważ Emil należał do bardziej z tych wrażliwych osób...
Dziś Maryla miała się spotkać z Karolem. Bardzo się z tego cieszyła, a tym bardziej, że w ich związku nie było za kolorowo. Ciągle jakieś sprzeczki, kłótnie. A najgorsze było to, że uczucie między nimi...osłabło. Nie pisali ze sobą kilka długich dni. Niestety, ale Maryla zaczęła też darzyć jakimś uczuciem Emila... Czy to było zakochanie? Sama nie wiedziała, bo nigdy z takim czymś się jeszcze nie spotkała. Jednak nie chciała zrywać z Karolem.
Dochodziła właśnie w umówione miejsce, tam czekał już Karol.
- Hej Kochanie.- Maryla mocno się do niego przytuliła, bardzo jej go brakowało.
- Hej skarbie. Jak tam?
- Dobrze, bo ty tu jesteś.
- Słodka jak zawsze. - powiedział i szeroko się uśmiechnął.
- Nie przesadzaj.
- Ja skarbie nigdy nie przesadzam. - musnął jej policzek.
- A jak u ciebie? - zmieniła temat.
- Jest okej.
- Na pewno? - przyjrzała się mu.
- Tak...
- Nie wyglądasz najlepiej. - zaczęła się niepokoić.
- Po prostu boli mnie to, że się kłócimy.
- Ale już się nie kłócimy. Jest wszystko tak jak było.
- Skarbie...nigdy nie będzie tak jak było. Może być lepiej, gorzej ale nigdy nie będzie tak samo. - złapał jej dłonie.
- Wiem...
Rozmawiali jeszcze długo. Na pożegnanie pocałowali się, jednak wszystko wiedział Emil...
***
Dominika właśnie siedziała przy biurku i odrabiała lekcje, gdy poczuła jak ktoś ją przytula. Przestraszyła się.
- Witaj kotku. - usłyszała głos Bartka, swojego chłopaka.
- Bartek, nie strasz mnie. - wstała od biurka i stanęła naprzeciwko niego.
- Przepraszam kotek, nie chciałem. - zrobił smutną minkę pieska, której nie sposób było się oprzeć.
- Nic się nie stało misiu - przytuliła się do niego. Usiedli na łóżku i zaczęli rozmawiać. Niespodziewanie Bartek zrobił Dominice malinkę. Dziewczyna się oburzyła i obraziła się na niego. Jednak długo to nie trwało, gdyż Bartek wiedział jak zrobić aby się na niego nie gniewała...
Maryla właśnie wróciła do domu ze spotkania z Karolem. Czuła się fatalnie. Nie lubiła kłamać, a właśnie przed chwilą okłamała swojego chłopaka... Przez własną głupotę może go stracić...jednak musi mu teraz powiedzieć prawdę. Inaczej nie będzie mogła dalej żyć.
Usiadła na łóżku i założyła słuchawki. Słuchała piosenki "Kushin - To koniec ", poleciały jej łzy. Uwielbiała tą piosenkę, jednak zawsze przy niej płakała. W pewnym momencie ktoś do niej zadzwonił. No tak... Emil. Dziewczyna miała się do niego odezwać, a tego nie zrobiła. Nie odebrała telefonu, tylko napisała mu wiadomość " Przepraszam ale nie mam ochoty rozmawiać. Odezwę się do ciebie niebawem. "
Długo nie musiała czekać na odpowiedź. Już po kilku sekundach przyszła wiadomości czy coś się stało. No i tak zaczęli pisać. Pisali razem około dwóch godzin. Rozmowa im się kleiła. Mieli o czym rozmawiać. Przez to wszystko dziewczyna naprawdę poczuła się zagubiona. Nie wiedziała co zrobić. Zaczęło zależeć jej bardzo mocno na Emilu, a z Karolem było inaczej... Nie umieli ze sobą rozmawiać jak dawniej. Kiedy jeszcze byli przyjaciółmi rozmawiali dosłownie o wszystkim, a teraz? Coś się zmieniło...
Brunetka postanowiła napisać do swojego chłopaka i spotkać się z nim następnego dnia.
Jak pomyślała tak zrobiła. Następnego dnia, o 13 Maryla spotkała się z Karolem i zaczęła rozmowę.
- Karol, bo...muszę ci coś wyznać.
- Nie mam spodziewać się dobrych wieści...?
- No... Nie. - przyznała. Serce waliło jej jak opętana.
- No to słucham...
- Zakochałam się...- powiedziała prosto z mostu. Teraz tylko czekała na jego reakcje.
- Jak to zakochałaś?!- spytał z mieszanymi uczuciami.
- Przepraszam, ale to uczucie które kiedyś było między nami wygasło. Nie czuję tego co kiedyś...
- Cóż...każdy zasługuje na drugą szansę.. - uśmiechnął się.
- Nie jesteś zły? - spytała zdziwiona.
- Nie. Uważam, że powinniśmy zostać przyjaciółmi...
- Też tak uważam. - lekko się uśmiechnęła w jego stronę.
Ich spotkanie nie przebiegło doskonale, ale też nie źle.
Gdy dziewczyna weszła do domu, wyszedł do niej jej brat.
- Słyszałem, że zerwałaś z Karolem.
- A ty skąd to wiesz? - spytała zdziwiona.
- Z Karolem pisałem i tak jakoś się wygadał.
- Aha, okej. - odpowiedziała i chciała od niego już odejść.
- Czekaj. - podszedł do niej i położył jej dłoń na ramieniu. - Skoro teraz jesteś sama, to Emil doskonale się nada na chłopaka. - wypalił.
- Wiesz co? Spadaj. - powiedziała i poszła do swojego pokoju. Miała na razie dość chłopaków. Chociaż coś było w słowach Mateusza. Emil był inny niż pozostali chłopcy. Znała go kilka ładnych lat i nie mogła powiedzieć o nim złego słowa. Siedziała tak na łóżku do 16, gdy do jej pokoju wtargnął Emil. Skąd on tu się wziął?
- Mahomet nie chciał przyjść do góry, to góra przyszła do Mahometa. - zaśmiał się.
- Czego chcesz? - spytała, dosyć chamsko.
- A jak powiem, że ciebie?
- To powiem ci, żebyś spadał.
- Ej, co jest? - usiadł obok niej.
- Nic. Po prostu już mam dość tego wszystkiego. Dopiero co rozstałam się z chłopakiem, zakochałam się w kimś u kogo nie mam szans. - z jej oka popłynęły łzy.
- Malutka, będzie dobrze - przytulił ją.
- Nic nie będzie dobrze.
- Będzie bo...
***
Dominika i Bartek postanowili wybrać się na spacer. Szli jedną z ulic Lublina. Pogoda była piękna. W pewnym momencie Bartek klęknął przed Dominiką.
- Bartek, co ty zwariowałeś?! Wstawaj. - powiedziała dziewczyna, powstrzymujące śmiech.
- Tak, zwariowałem. Z miłości do Ciebie! - wykrzyknął głośno.
- Wariat. Wstawaj!!
- Tak jeśli przyjmniej zawartość tego pudełka. - z kieszeni wyjął małe, czerwone pudełko. Dominika nie czekała aż otworzy tylko powiedziała.
- Tak wezmę to, tylko wstań. - Bartek w końcu wstał. A potem podał pudełko Dominice. Znajdował się tak naszyjnik z napisem " Kocham Cię Dominisio ♡". Dziewczyna wzruszyła się i rzuciła się swojemu chłopakowi w ramiona. To był piękny prezent. - Ja ciebie też kocham skarbie kochane. - szepnęła mu na ucho...
[...]
- Będzie bo cię kocham i nie zamierzam z ciebie zrezygnować. - dziewczynę kompletnie zamurowało. Nie wiedziała co powiedzieć.
- Ale...
- Wiem, że nic z tego nie wyjdzie bo ty nic do mnie nie... - dziewczyna mu przerwała.
- Ja ciebie też kocham słońce - pocałowała go namiętnie.
Od tamtej pory stali się szczęśliwą parą, a później małżeństwem.
Również Dominika z Bartkiem zostali małżeństwem, mają oni córkę Zosię.
Miniaturka pisana na szybko więc trochę mi nie wyszło. ♡
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz