niedziela, 4 marca 2018

Minaturka dla Oli ♡ 3




* Kilka godzin później *
Na zegarze dochodziła godzina 23, gdy  na sale Oli wbiegli lekarze, budząc przy tym mamę Oli i jej brata.
- Panie doktorze, co się dzieje? - spytała przerażona mam Oli, lecz lekarz nic nie powiedział tylko wybiegł na sale i zamknął drzwi.
- Mamo co się dzieje? - spytał Miłosz, nie widząc co się w okół niego dzieje.
- Nie wiem, synku. - szepnęła i przytuliła chłopca. Z jej oczu kapały łzy. Tak bardzo się bała, że straci swoją jedyną córkę.



Kilkanaście minut później z sali Oli wyszli lekarze i pielęgniarki, po ich minach było widać, że nie jest dobrze.
- Panie doktorze, czy...?- kobieta nie mogła wypowiedzieć tych słów. Na samą myśl jakby jakaś gula stanęła jej w gardle.
- Przykro mi, ale serce pani córki nie wytrzymało. Miała słaby organizm. Pańska córka...nie żyje... - w oczach kobiety pojawiło się jeszcze więcej łez. Nie umiała nic powiedzieć! Oparła się o ścianę, a później po niej zjechała. Była bezsilna. Nie tego się spodziewała. Nigdy nie przypuszczała, że pójdzie na pogrzeb własnego dziecka. Odpłynęła do całkiem innego świata.
- Mamo, czy to znaczy, że nigdy już nie zobaczę siostryczki?
- Tak...- Szepnęła i jeszcze bardziej się popłakała. Mały chłopczyk również nie wytrzymał emocji. Usiadł obok swojej mamy i przytulił się mocno. Oboje uświadomili sobie, że tak naprawdę stracili swój najcenniejszy skarb... Nie mogli dojść do siebie. Czas jakby zatrzymał się w miejscu. Myśli krążyły wokół jednej sytuacji.
Minęło kolejne kilka godzin, a oni nadal tam siedzieli. Ich oczy były całe czerwone. Dochodziła 7, gdy w szpitalu pojawił się Piotrek.
- Dzień dobry...czy coś się stało? - spytał niepewnie.
- Ola nie żyje... - powiedziała Pani Iwona.
- Że co k*rwa ?! - krzyknął i osunął się na ziemię.

* 2 dni później *
Dziś Agnieszka dowiedziała się o śmierci swojej przyjaciółki. Nie mogła dojść do siebie. To było straszne. Stracić osobę którą zna się od dzieciństwa!
Gdy w miarę doszła do siebie zadzwoniła do Maryli, koleżanki jej i Oli.
- Hejka! - usłyszała zadowolony głos Maryli. Jeszcze nie wiedziała co zaraz usłyszy.
- Hej... - powiedziała smutno.
- Jezu, Aga co jest?? - spytała zmartwiona.
- Ola... - łzy napłynęły jej do oczu. - Ona nie żyje. - rozpłakała się.
Maryla nie mogła dojść do siebie. Momentalnie z jej rąk wypadł telefon, rozpadając się na milion kawałków. Jej stan się pogorszył. Upadła na ziemię, tracąc przytomność...
Obudziła się pół godziny później na swoim łóżku, obok niej siedziała Emila, jej siostra.
- Jak się czujesz ?- spytała zmartwiona.
- Fatalnie. - przypomniała sobie o rozmowie z Agą, a do jej oczu napłynęły łzy.
- Co jest ?
- Ola...nie żyje. - Emilę zszokowało. Ola to była wspaniała dziewczyna. W tak młodym wieku odeszła z tego świata... Zrobiło jej się szkoda siostry, dlatego ją przytuliła.
- Mogłabyś mnie jutro zawieść na pogrzeb? Proszę. - spojrzała na siostrę swoimi błękitnymi oczami.
- Jasne, a teraz się prześpij. - Emila wyszła, a Maryla mimowolnie usnęła.

💔 Kolejny dzień 💔
Pogrzeb... Ostatnie pożegnanie... Trudny czas... Smutek... Ból... Rozpacz... Strach... Strach przed tym, co będzie dalej...

Patrząc na ciemność lub śmierć,

boimy się nieznanego - niczego więcej.


Dziś mała grupka ludzi zebrała się na cmentarzu, by pożegnać Olę. To bardzo wyjątkowa i bardzo smutna chwila. Obecna jest tylko najbliższa rodzina: rodzice, dziadkowie i Miłosz. Stoją przy trumnie, w której znajduje się ciało dziewczyny. Wspaniałej, niewinnej, bezbronnej dziewczyny. Kapłan kropi trumnę wodą. Następnie zostaje ona spuszczona w głęboki dół.

Najgorszy dźwięk na świecie, to odgłos,

gdy trumna z kimś bliskim

Powoli dotyka ziemi.

Dziadkowie zmarłej Oli odchodzą wraz z Miłoszem. Rodzice zostają sami. Stoją wtuleni w siebie. Zapada głęboka cisza... Łzy spływają po ich policzkach, ale już nikt nie krzyczy. Żegnają dziecko chwilą ciszy.

Aniołku, przyszedłeś na ziemię

tylko na chwilę, po to,

by na zawsze pozostać w naszych sercach.


Pojawia się jeszcze większy ból. Ból w sercach zapłakanych rodziców. Garstka ziemi pada na trumnę. Potem następna i następna. Powoli znika w głębi ziemi. Słychać krzyk pani Iwony. Jej mąż przytula ją mocno. Sam głośno płacze. Kilka lat temu przyszła na świat, a dziś muszą się z nią żegnać... Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?
Powoli odchodzą od grobu. Ostatnie spojrzenie i opuszczają cmentarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz