piątek, 9 lutego 2018

Minaturka dla Oli ♡ 2

Przez przeczytaniem proszę o zapoznanie się ze słowem "drastycznie ", gdyż zagraża to twojemu życiu lub zdrowiu.
Ps. NIE PONOSZE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ZDROWIE PSYCHICZNE!!



                   
(...)
Do szkoły dotarła zaledwie kilkanaście minut później. Lekcje przebiegały spokojnie. Była godzina 11:30 gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. Ola udała się do łazienki, chcąc poprawić makijaż. Gdy kończyła malować oczy, do pomieszczenia weszła grupka chłopaków: Filip, Kacper, Przemka i Karol; chłopacy byli z klasy Oli.
- Ktoś wam tu pozwolił wejść?! - udawała twardą.
- Zamknij się! - krzyknął Kacper. W tej też chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra nara. - 15- latka próbowała wyjść z toalety.
- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz! - Przemek lekko popchnął Olę. Ta trochę się przestraszyła.
- Gdzie twoja psia psi? Już jej nie ma?! Oj, jak mi przykro. - powiedział szyderczo Filip i zaśmiał się złowrogo, a razem z nim reszta chłopaków.
- Teraz my się z tobą zabawny! Znani się nie zadziera! - tym razem głos zabrał Karol.
- Odpierdolcie się! - krzyknęła.
- Patrzcie jaka pyskata! W te klocki pewnie też jesteś dobra. - Filip zaczął się niebezpiecznie do niej zbliżać. Serce dziewczyny zaczęło walić jak oszalałe. Nigdy się tak jeszcze nie bała!
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła, gdy chłopak złapał ją za pośladki. Zaczęła mu się wyrywać.
- Słuchaj s*ko. Nie chcesz po dobroci to zrobimy inaczej... - walnął ją z całej siły w brzuch. Dziewczyna zgieła się w pół, łapiąc się za brzuch. Poczuła jeszcze kilka ciosów w twarz, jak i w brzuch; a potem nie czuła już nic...




🙊...🙊
- Kurwa, Filip coś ty jej zrobił?!!! - koledzy Filipa zaczęli się na niego wydzierać, gdy zobaczyli co on zrobił z Olą. 
- Nie wiem jak wy ale ja spadam. - odezwał się Kacper i wybiegł jak najszybciej z łazienki. Chwile później w łazience została tylko nieprzytomna Ola. 


👌...👌
Wybiegających z łazienki damskiej chłopaków, zauważyła nauczycielka od matematyki, pani Marta. 
- Ej, chłopaki co wy tam robiliście? - krzyknęła, jednak oni szybko uciekli. Zaciekawiona nauczycielka postanowiła to sprawdzić. Weszła do pomieszczenia... To co tam zobaczyła zabiło ją z tropu. 
Szybko podbiegła do brunetki. 
- Ola, słyszysz mnie? - brunetka nie reagowała. Nauczycielka ułożyła ją w bezpiecznej pozycji, a następnie wezwała pogotowie. Ciężko jej było patrzeć na twarz dziewczyny. Siniaki pod okiem, z wargi i nosa leciała krew...aż ją ciarki przeszły. 
Kilka minut później przyjechało pogotowie. Zanim jednak zabrali Olę do szpitala, pani Marta poinformowała o wszystkim dyrektora oraz wskazała uczniów, którzy to zrobili. Sama pojechała z dziewczyną do szpitala. 

Gdy tylko dojechali do szpitala, dziewczynę od razu zabrali na blok operacyjny. Oczywiście bez zgody rodziców by się nie obeszło, dlatego w karetce zadzwoniono do rodziców Oli i ich o wszystkim poinformowano. Pani Marta czekała pod salą z około 20 minut, gdy obok niej pojawiła się mama Oli. 
- Co z nią? - spytała cała zapłakana. Bała się, że może stracić swoją jedyną córkę. Usiadła obok nauczycielki. 
Siedzieli w milczeniu. Nie było sensu się odzywać. Godziny im się dłużyły, aż w końcu z usta Miłosz, brata Oli, padły słowa:
- Mamusiu, czy Ola umrze? - w jego zielonych oczkach pojawiły się małe kropelki łez. Jego mama natychmiast je wytarła. 
- Skarbie, nawet tak nie mów. Z Olą będzie wszystko w porządku, obiecuję! - przytuliła chłopca. 

W końcu po 3 godzinach z sali wyszedł lekarz. 
- Co z nią? - poderwała się mama Oli. 
- Pani jest mamą? 
- Tak. 
- Cóż... Ola miała połamane kilka żeber. Doszło także do wyjaśnienia mózgu. Przy upadku musiała o coś walnąć. 
- Panie doktorze...czy coś zagraża jej życiu? - spytała przejęta nauczycielka. 
- Doszło także do zatrzymania serca. - ciągnął dalej. - Ci chłopacy nieźle ją załatwili. Zatrzymanie serca może powtórzyć się w każdej chwili... Przykro mi.
- Czy ona może umrzeć? - spytała zapłakana mama. 
- Z przykrością stwierdzam, że tak... 
- Można do niej wejść? - spytała nauczycielka. 
- Tak, ale nie na długo. Sala 23. A teraz przepraszam, muszę iść do pacjentów. - lekarz odszedł, a oni udali się pod salę, którą wskazał im lekarz. Gdy mama Oli zobaczyła swoją córkę całą poobijaną rozpłakała się jeszcze bardziej. 
- Pani Iwono, proszę się uspokoić. Ola jest w dobrych rękach. Po za tym to silna dziewczyna, da radę! - gdy mama Oli trochę się uspokoiła weszli na salę Oli. Pierwszy przy jej łóżku był Miłosz. Złapał ją za rękę i szepnął. 
- Ola, kocham cię siostrzyczko, nie zostawiaj nas. - ścisnął jej rękę. W oka pani Iwony poleciały łzy. Pani Marta uznała, że najlepiej będzie jak zaczekaja na korytarzu. Tak też zrobili. 
Czekali długo, bardzo długo. W pewnej chwili obok nich pojawił się Piotrek, kolega z klasy Oli. Cicho się w niej podkochiwał.
- Dzień dobry, co z Olą?- spytał zmartwiony. 
- Dzień dobry, jest dobrze, ale nie za dobrze. - odezwała się pani Marta. 
- Można do niej wejść? - nauczycielka kiwnęła głową na znak, że tak. Chłopak wszedł. Gdy zobaczył tą bezbronną dziewczynę poczuł się zagubiony. Usiadł na krześle obok łóżka i złapał delikatnie jej dłoń. 
- Ola, proszę nie odchodź. Jesteś tu potrzebna. Nigdy ci tego nie mówiłem, ale myślę że to jest najlepsza okazja... Kocham cię. Kocham cię całym sercem. Nie odchodź! - powiedział, a wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Ola wzbudziła się. 
- Ola, jesteś... - Piotrek bardzo się ucieszył.
- No jestem... - powiedziała słabym ale wesołym głosem. - Też cie kocham głuptasie. - dodała, a na twarzy Piotrka pojawił się banan. Teraz mogło być już tylko lepiej. 


THE END! 
No i jak się podoba? Miała dodać tu jeszcze kilka szczegółów ale zrezygnowałam. 
Pozdrawiam 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz