Ps. NIE PONOSZE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ZDROWIE PSYCHICZNE!!
Do szkoły dotarła zaledwie kilkanaście minut później. Lekcje przebiegały spokojnie. Była godzina 11:30 gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. Ola udała się do łazienki, chcąc poprawić makijaż. Gdy kończyła malować oczy, do pomieszczenia weszła grupka chłopaków: Filip, Kacper, Przemka i Karol; chłopacy byli z klasy Oli.
- Ktoś wam tu pozwolił wejść?! - udawała twardą.
- Zamknij się! - krzyknął Kacper. W tej też chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra nara. - 15- latka próbowała wyjść z toalety.
- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz! - Przemek lekko popchnął Olę. Ta trochę się przestraszyła.
- Gdzie twoja psia psi? Już jej nie ma?! Oj, jak mi przykro. - powiedział szyderczo Filip i zaśmiał się złowrogo, a razem z nim reszta chłopaków.
- Teraz my się z tobą zabawny! Znani się nie zadziera! - tym razem głos zabrał Karol.
- Odpierdolcie się! - krzyknęła.
- Patrzcie jaka pyskata! W te klocki pewnie też jesteś dobra. - Filip zaczął się niebezpiecznie do niej zbliżać. Serce dziewczyny zaczęło walić jak oszalałe. Nigdy się tak jeszcze nie bała!
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła, gdy chłopak złapał ją za pośladki. Zaczęła mu się wyrywać.
- Słuchaj s*ko. Nie chcesz po dobroci to zrobimy inaczej... - walnął ją z całej siły w brzuch. Dziewczyna zgieła się w pół, łapiąc się za brzuch. Poczuła jeszcze kilka ciosów w twarz, jak i w brzuch; a potem nie czuła już nic...
🙊...🙊
- Kurwa, Filip coś ty jej zrobił?!!! - koledzy Filipa zaczęli się na niego wydzierać, gdy zobaczyli co on zrobił z Olą.
- Nie wiem jak wy ale ja spadam. - odezwał się Kacper i wybiegł jak najszybciej z łazienki. Chwile później w łazience została tylko nieprzytomna Ola.
👌...👌
Wybiegających z łazienki damskiej chłopaków, zauważyła nauczycielka od matematyki, pani Marta.
- Ej, chłopaki co wy tam robiliście? - krzyknęła, jednak oni szybko uciekli. Zaciekawiona nauczycielka postanowiła to sprawdzić. Weszła do pomieszczenia... To co tam zobaczyła zabiło ją z tropu.
Szybko podbiegła do brunetki.
- Ola, słyszysz mnie? - brunetka nie reagowała. Nauczycielka ułożyła ją w bezpiecznej pozycji, a następnie wezwała pogotowie. Ciężko jej było patrzeć na twarz dziewczyny. Siniaki pod okiem, z wargi i nosa leciała krew...aż ją ciarki przeszły.
Kilka minut później przyjechało pogotowie. Zanim jednak zabrali Olę do szpitala, pani Marta poinformowała o wszystkim dyrektora oraz wskazała uczniów, którzy to zrobili. Sama pojechała z dziewczyną do szpitala.
Gdy tylko dojechali do szpitala, dziewczynę od razu zabrali na blok operacyjny. Oczywiście bez zgody rodziców by się nie obeszło, dlatego w karetce zadzwoniono do rodziców Oli i ich o wszystkim poinformowano. Pani Marta czekała pod salą z około 20 minut, gdy obok niej pojawiła się mama Oli.
- Co z nią? - spytała cała zapłakana. Bała się, że może stracić swoją jedyną córkę. Usiadła obok nauczycielki.
Siedzieli w milczeniu. Nie było sensu się odzywać. Godziny im się dłużyły, aż w końcu z usta Miłosz, brata Oli, padły słowa:
- Mamusiu, czy Ola umrze? - w jego zielonych oczkach pojawiły się małe kropelki łez. Jego mama natychmiast je wytarła.
- Skarbie, nawet tak nie mów. Z Olą będzie wszystko w porządku, obiecuję! - przytuliła chłopca.
W końcu po 3 godzinach z sali wyszedł lekarz.
- Co z nią? - poderwała się mama Oli.
- Pani jest mamą?
- Tak.
- Cóż... Ola miała połamane kilka żeber. Doszło także do wyjaśnienia mózgu. Przy upadku musiała o coś walnąć.
- Panie doktorze...czy coś zagraża jej życiu? - spytała przejęta nauczycielka.
- Doszło także do zatrzymania serca. - ciągnął dalej. - Ci chłopacy nieźle ją załatwili. Zatrzymanie serca może powtórzyć się w każdej chwili... Przykro mi.
- Czy ona może umrzeć? - spytała zapłakana mama.
- Z przykrością stwierdzam, że tak...
- Można do niej wejść? - spytała nauczycielka.
- Tak, ale nie na długo. Sala 23. A teraz przepraszam, muszę iść do pacjentów. - lekarz odszedł, a oni udali się pod salę, którą wskazał im lekarz. Gdy mama Oli zobaczyła swoją córkę całą poobijaną rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Pani Iwono, proszę się uspokoić. Ola jest w dobrych rękach. Po za tym to silna dziewczyna, da radę! - gdy mama Oli trochę się uspokoiła weszli na salę Oli. Pierwszy przy jej łóżku był Miłosz. Złapał ją za rękę i szepnął.
- Ola, kocham cię siostrzyczko, nie zostawiaj nas. - ścisnął jej rękę. W oka pani Iwony poleciały łzy. Pani Marta uznała, że najlepiej będzie jak zaczekaja na korytarzu. Tak też zrobili.
Czekali długo, bardzo długo. W pewnej chwili obok nich pojawił się Piotrek, kolega z klasy Oli. Cicho się w niej podkochiwał.
- Dzień dobry, co z Olą?- spytał zmartwiony.
- Dzień dobry, jest dobrze, ale nie za dobrze. - odezwała się pani Marta.
- Można do niej wejść? - nauczycielka kiwnęła głową na znak, że tak. Chłopak wszedł. Gdy zobaczył tą bezbronną dziewczynę poczuł się zagubiony. Usiadł na krześle obok łóżka i złapał delikatnie jej dłoń.
- Ola, proszę nie odchodź. Jesteś tu potrzebna. Nigdy ci tego nie mówiłem, ale myślę że to jest najlepsza okazja... Kocham cię. Kocham cię całym sercem. Nie odchodź! - powiedział, a wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Ola wzbudziła się.
- Ola, jesteś... - Piotrek bardzo się ucieszył.
- No jestem... - powiedziała słabym ale wesołym głosem. - Też cie kocham głuptasie. - dodała, a na twarzy Piotrka pojawił się banan. Teraz mogło być już tylko lepiej.
THE END!
No i jak się podoba? Miała dodać tu jeszcze kilka szczegółów ale zrezygnowałam.
Pozdrawiam



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz