wtorek, 20 marca 2018

Kochać i być kochanym ♥

Dziś był 22 grudzień. Co się z tym wiąże za dwa dni były święta Bożego Narodzenia, uwielbiałem te święta. Jest to czas gdy możemy cieszyć się z narodzin Pana Jezusa. Wszystkie jest takie piękne. Mimo tego, że kilka tygodni temu w moim życiu stała się tragedia, ten dzień Bożego Narodzenia postanowiłem spędzić radośnie ale sam. Nie zamierzałem spędzić tego dnia z kimś z rodziny lub znajomych, wolałem spędzić go w samotności. Dzisiaj w moim miejscu pracy miała odbyć się mała Wigilia. Postanowiłem na nią pójść. Około 17 zacząłem się szykować. Ubrałem błękitną koszule i ciemne jeansy. O 18:45 byłem na miejscu. Była tam już Maryla, Kinga i Nikola z Kacprem. Podszedłem na małżeństwa i mojej chrześniaczki. Mała rosła jak na drożdżach.
-Hej wam- uśmiech wszedł na moją buzię.
-Hej
-Jest i moja perełka- wziąłem na ręce Zuzię. Mała sie szeroko uśmiechnęła. Była taka cudowna. Też marzy mi się taka córeczka, ale jak na razie chyba się jej nie doczekam. Po chwili podeszła do nas Maryla.
-Hejka wam
-Hej
Maryla była z kolei chrzestną Zuzi. Pogadaliśmy  chwilkę i rozpoczęła się Wigilia. Najpierw podzieliliśmy się opłatkiem a następnie rozpoczęła się Wigilia. Po godzinie postanowiłem się przewietrzyć. Założyłem swój płaszcz i wyszedłem przed biuro. Na dworze był piękny, biały śnieg, aż miło było patrzeć. Usiadłam na jednej z ławek, byłem pogrążony w swoich myślach. Nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że to wszystko się tak skończyło. Tak naprawdę brakuje mi tego wszystkiego co było wcześniej. Wiem, że czasu już nie cofnę...bardzo bym chciał ale się nie da. Moje rozmyślania przerwał delikatny głosik.
- Wesołych Świat
-Nawzajem
- Co ty tu tak sam siedzisz?
- Myślę...- posłałem jej uśmiech
-Wojtuś...mów co jest grane
- Nic a co ma być
- Przecież widzę, że coś jest nie tak. Znam cię na tyle dobrze, że wiem że coś jest grane
-To nie twoja sprawa- odwróciłem głowę.
-Wojtek...- Maryla odwróciła moją głowę w jej stronę i złapała za rękę - To chodzi o twoich rodziców?
 Nic nie powiedziałem, nie byłem w stanie. Moje oczy w mig wypełniły się łzami. Nie mogłem tego dłużej dusić w sobie, a Maryla była jedyną osobą której najbardziej ufałem.
-Brakuje mi ich- Maryla najpierw spojrzała na mnie ze smutkiem w oczach a potem mnie przytuliła. Właśnie za to ją lubię, potrafi pomóc w potrzebie. Tylko jej potrafiłem  o tym powiedzieć.
- Wojtuś...masz mnie. Nie zostawię cię samego.
- Dziękuję.
Siedzieliśmy przytuleni do sobie, sam nie wiem ile. Przy Maryli wszystko stawało się takie proste. Była wspaniałą przyjaciółką i osobą.
- Maryla, dziękuję ci za wszystko ale będę już szedł. Chcę jeszcze zajść na cmentarz.
- Poczekaj, pójdę z tobą.
- Nie musisz
- Ale chcę
- No dobrze.
Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę cmentarza, dużo rozmawialiśmy. Nim się obejrzeliśmy byliśmy na cmentarzu. Udaliśmy się do grobu gdzie był napis "Katarzyna, Piotr Nowak". A niżej napis "zgnieli śmiercią tragiczną". Po moich policzkach spłynęły łzy, tak bardzo mi ich brakuje. Maryla szybko to zauważyła i mnie przytuliła potem poszliśmy jeszcze na grób mamy Maryli i udaliśmy się do domu Maryli, bo jak to ona uważa, nie powinienem być teraz sam. Maryla była wspaniałą przyjaciółką, od kąt ją znam była zawsze przy mnie w tych trudnych chwilach. Trudno znaleźć na świecie drugą taką osobę. Gdy już byliśmy w jej mieszkaniu podszedłem do okna i za patrzyłem się w dal. Jedna sytuacja która zmieniła moje życie. Tak naprawdę to tylko dzięki Maryli nie popadłem w depresję i jakoś się trzymam.
- Wojtek - usłyszałem ten cichutki głosik - Idź się połóż, jesteś zmęczony.- masowała delikatnie moje plecy.
- Nie, nie chce.
- Wojtek musisz
- Maryla bardzo ci dziękuję za taką troskę ale ja naprawdę nie chce spać.
- Chodź- pociągnęła mnie za rękę i usiedliśmy na kanapie w salonie. Maryla położyła głowę na moim ramieniu, objąłem ją ramieniem. Siedzielismy już...sam nie wiem ile. Przy ten wspaniałej osóbce nic się nie liczyło. Sam nie wiem kiedy usunąłem. Obudziłem się około 7 rano. Maryli nie było obok, krzątała się po kuchni. Za chwilę zobaczyłem jak zmierza w moją stronę z talerzem kanapek i dwoma kubkami kawy.
-Dzień dobry- musneła mój policzek - Jak się spało?
-Cześć, bardzo dobrze - uśmiechnęła się do mnie, odwzajemniłem to.
- Wojtuś...
- Tak?
- Miło zobaczyć uśmiech na twojej twarzy
Zbliżyłem się do niej i szepnąłem na jej ucho
- Na twojej również
Znów ukazała ten uroczy uśmiech.
Podczas śniadania dużo rozmawialiśmy, jednak postanowiłem pójść już do domu.
- Maryla, było bardzo miło ale ja już pójdę
Zamierzałem w stronę drzwi, założyłem już płaszcz gdy podszedła do mnie Maryla.
- Proszę, zostań jeszcze
-Nie będę ci przeszkadzać, musisz jeszcze się przygotować do świąt.
- Proszę- zrobiła smutną minke.
- A dostanę coś za to ?- zapytałem żartobliwie
Maryla podeszła do mnie bliżej, spojrzała w oczy, zarzuciła ręce na kark i pocałowała w usta. Bardzo, ale to bardzo mnie to zaskoczyło. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
- Co to miało znaczyć?
- Dowód na to, że cię kocham
Ta informacja mnie bardzo zszokowała. Po chwili ciepło się uśmiechnąłem
- Ja ciebie też kocham
Tak o to zostaliśmy parą. Długoletnia przyjaźń w końcu musiała przerodzić się w miłość.
Dziś mija kolejny rok gdy jest przy mnie ta wspaniała osoba. Dzięki Maryli zacząłem sie uśmiechać. Byliśmy już dwa lata po ślubie. Mamy córeczkę Madzie, która niedługo będzie miała roczek. Spodziewamy się kolejnego dziecka, wiemy że będzie to chłopiec i chcemy mu dać na imię Piotruś, po moim ojcu. Dziś jest Wiligia, te wspaniałe święta. Wszystko jest takie śliczne. Jestem najszczęśliwszy na świecie. Mam moje dwa największe skarby. Mam wszystko.



wtorek, 6 marca 2018

Wszystkiego Najlepszego ♡

Dwoje osób tak sobie ważnych, a jednak całkiem obcych poważnie się pokłóciło. Co się wydarzyło?? Wiedzą tylko oni.
- Pieprzony dupek. - krzyknęła.
- Szmata! - wrzasnął.
- No słucham powiedz co o mnie myślisz, będziesz miał na tyle odwagi?! - zapytała wyzywająco.
- Myślę, że jesteś brzydką, grubą i zapatrzoną w siebie egoistką, która czerpie przyjemność z ranienia innych. Wykorzystujesz każdego!
Zapadła cisza, można było usłyszeć jak łza dziewczyny uderza o podłogę.
- Twoja kolej! - ponownie krzyknął.
- Myślę, że jesteś najwspanialszą osobą na świecie... Przynajmniej w moim świecie. - wyszeptała.
Odwróciła się i odeszła zostawiając swój świat za sobą.
Jak najszybciej poszła pakować walizki. Nie chciała go znać po tym co jej powiedzieć. Człowiek, którego znała doskonale zmienił się nie do poznania. Łzy płynęły jej żwawo.
Gdy spakowała walizkę, weszła do przedpokoju, spojrzała na niego. Stał koło sofy ciągle na nią patrząc. W jego spojrzeniu zauważyła coś, co trudno było nazwać. To chyba było...zagubienie. Tak!  Na pewno zagubienie, ale jak po tym wszystkim co jej powiedział można być zagubionym!?
Odwróciła się napięcie. Już miała złapać za klamkę, gdy jednak ostatni raz chciała z nim pogadać. Spojrzała na niego wzrokiem pełnym nienawiści.
- Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie. - podeszła do niego bardzo blisko. Tak, że czuł jej oddech na sobie. - Po co?  Po co to wszystko? Ta fałszywa nadzieja, obietnice, miłe słówka... No k*rwa po co?!  Chciałeś mnie zniszczyć do końca? Wiesz co...chyba ci się udało. - najszybciej jak mogła udała się do swojego domu. Nie chciała już znać go. Jego życia. Chciała o nim zapomnieć. Nie jest w stanie wybaczyć mu tego co zrobił.
W pewnym momencie nawet zatęskniła za tym wszystkim...

*Wspomnienia*
Siedziałam w biurze, kończąc wypisywać raporty. Miałam dość tego dnia. Marzyłam aby pójść do domu i wtulić się w blondyna, nic innego się nie liczyło. Nawet nie zauważyłam kiedy do pomieszczenia ktoś wszedł. Poczułam dopiero jego cudowne dłonie na moich plecach. Nic nie musiałam mówić. Wiedział, że jestem zmęczona i masaż mi pomoże. - Moja księżniczka za dużo pracuje. - mówił czule.
- Oj tam,  pracuje tak jak zawsze. - zaprzeczyłam. Wiedziałam, że będzie się droczyć. Uwielbiałam to.
- No to powiedz słońce kiedy ostatnio gdzieś razem wyszliśmy. - no i właśnie w tym momencie mnie znokautował. Nie powiedziałam nic tylko uśmiechnęłam się do niego czule i niewinnie. On rzekł.
- Nie rób takich maślanych oczek. Wiesz, że mam do nich słabość.
- Właśnie dlatego to robię. - uśmiechnęłam się szeroko i skradłam mu całusa. Chyba dla niego to było za mało. Złapał delitanie moje policzki i baaardzo namiętnie i długo pocałował.
- Zabieram cie już do domu słoneczko...

* Teraźniejszością *
Mimowolnie uśmiechnęła się przypominając sobie tego wspaniałego...mimo tego co jej zrobił, kochała go tak samo. Tylko nie może już z nim dalej żyć. To dla niej za trudno. Zależy jej ale już nie walczy, dlaczego? Bo już dawno przegrała tą walkę. Zmęczona, całym dniem usnęła na kanapie.


-Ola wybacz mi. Zrobiłem wielki błąd krzywdząc cię. Nie tak miało być...kocham cię. - spojrzał na nią, a ona?  Kompletnie nie wiedziała co zrobić. Te spojrzenie..przypominało jej tak wiele wspaniałych wspomnień. Kochała go ale czy będzie potrafiła z nim żyć?
- Wybaczam ci. Kocham cię. - uśmiechnęła się czule do niego. Miało dojść do pocałunku gdy nagle...dziewczyna otworzyła oczy. Było jej bardzo smutno, że to był tylko sen. Spojrzała na zegarek, 4:50 w nocy. Nie zaśnie już. Poszła do kuchni, rozmyślała jak teraz będzie wyglądać ich praca. Pewne jest to, że na pewno nie będzie z nim sam na sam. Czuła by się nie swojo. Może uda im się odbudować relacje, te jeszcze sprzed ich związku. Bardzo jej na tym zależy. Ma stracić go tylko dlatego, że popełnił błąd?! O nie, nie, nie!!
Niespodziewanie usłyszała dzwonek do drzwi " Co za debil o tej godzinie przychodzi w odwiedziny " pomyślała i poszła otworzyć. Zobaczyła kogoś z kwiatami. Po odsunięciu kwiatów zobaczyła jego...nie! To nie jest dobry moment aby on tu był. Ona dobrze wie jak to się skończy.
- Czego chcesz? - syknęła.
- Porozmawiać, na spokojnie. Wtedy targały mną emocje. Powiedziałem coś co nie powinien nigdy mówić.
- Jasne, jak zawsze musisz zwalać wszystko na coś.
- Możemy pogadać? - spytał z nadzieją w głosie.
- No wejdź- przesunęła sie, robiąc mu miejsce.
- No to słucham.
- Ja...nie będę się głupio tłumaczył, bo wiem, że to wszystko to moja wina. Ale...- złapał jej dłoń. O dziwo dziewczyna nie zabrała ręki tylko spojrzała mu w oczy. - ale zależy mi na tobie. Jeśli miałbym czekać nawet całe życie, to nie poddam się bo kocham cię. Nie można zrezygnować tak nagle z miłości twojego życia.


"Zatrzymaj się na chwilę, nad tym co w sercu kryjesz. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl po co żyjesz?"


- Emm...ja nie jestem chyba jeszcze gotowa na to żeby ci wybaczyć. - podeszła do okna. Zawsze tak robiła gdy było jej smutno.
- Nie szkodzi, poczekam ile będzie trzeba.
- Nie, ty nie rozumiesz. To co mi zrobiłeś jest nie do wybaczenia - jej głos stał się pewny siebie. - Nie da się od tak o tym zapomnieć i żyć jakby nic się nie wydarzyło. Nie wybaczę ci. Chce aby nasze relacje były jak te jeszcze sprzed naszego związku- usiadła na przeciwko niego i spojrzała w jego błękit oczu.
- Jesteś tego pewna? - spytał, gdy już stracił nadzieję na wszystko.
- Nie jestem pewna. Ja po prostu nie umiem ci tego wybaczyć. Może kiedyś nadejdzie taki dzień, kiedy zaczniemy od nowa ale to nie jest chyba dobry moment. Nie gniewaj się.
- Spoko, rozumiem cie. Zasłużyłem na to i nie tylko...lepiej już pójdę. Udanego życia... - odszedł ze spuszczoną głową. Czy ona tego chciała? Nie. Ale nie umiała mu na razie tego wybaczyć.

* W tym samym czasie u Piotrka*
Chłopak po rozmowie z dziewczyną kompletnie się załamał. Chciał o tym wszystkim zapomnieć. Nie czuć bólu. Wszedł do domu tylko na chwilę. Na stole zostawił coś, następnie wziął kluczyki i kask. Wsiadł na motor. Był to jego przyjaciel, który go nigdy nie opuści. Który zawsze go posłucha. Ruszył przed siebie.

" wznoszę ręce do góry krzycząc do ciebie Boże. Zabierz wszystkich do ciebie co giną na motorze.
Niech niebieskich autostrad nie braknie tam u góry. Kochamy naszą pasję chodź, ciągle giną tłumy. " 


* Kilka godzin później, 8:30*
Ola wzięła sobie wolne na dziś. Nie czuła się najlepiej. Bolał ją brzuch i było jej nie dobrze. Jednak to nie był jej problem. Od kilku godzin próbuję skontaktować się z Piotrem, jednak na marne. Czuła, że to co mu powiedziała było za ostre. Owszem, on powiedział też coś co nie powinien ale teraz to nie miało znaczenia.
Postanowiła pojechać do niego i z nim jeszcze raz porozmawiać.

20 minut później Ola była już pod drzwiami Piotra. Pukała i dzwoniła dobre kilka minut jednak bez skutku. To nie możliwe, żeby był w pracy bo ma urlop. Przypomniała sobie, że powinna gdzieś mieć klucze od jego mieszkania. Po znalezieniu kluczy i otworzeniu drzwi, weszła do środka.
- Piotr! - krzyknęła ale nikt jej nie odpowiedział. Przeszukała cały dom ale nie znalazła jego. Załamana usiadła przy stole w kuchni. Dopiero po chwili zauważyła białą kopertę z jej imieniem i nazwiskiem. Zaciekawiona zaczęła czytać.
"Olu, moja najdroższa! 
Być może są to ostatnie moja słowa skierowane do ciebie. Chciałaś żebym zniknął z twojego życia. Zrobię to. Chciałem ci tylko przekazać kilka słów. Byłaś, jesteś i będziesz dla mnie wszystkim. Kochałem cię ponad wszystko. Przepraszam cię z całego serca za tą zdradę i za te słowa, które skierowałem do ciebie. Żałuję, że to się wydarzyło. Cóż, może teraz będziesz szczęśliwa z kimś innym. Nasze drogi się rozeszły. Obiecuję ci, że mnie już nie spotkasz na swojej drodze. Mówią, że prawdziwa miłość jest jedna..ty nią byłaś. Niby nie wolno poddać się bez walki ale ja właśnie to robię. 
Nie szukaj mnie i nie dzwoń do mnie, nie znajdziesz mnie i nie usłyszysz mojego głosu przez telefon. 
To chyba tyle. 
Piotr"

Dziewczyna po przeczytaniu listu rozpłakała się. Nie wiedziała co teraz robić. Czuła, że straciła szanse na swoje jedyne szczęście. W pewnej chwili do głowy przyszedł jej jeszcze jeden pomysł. Szybko pobiegła do przedpokoju i otworzyła szafę, która tam stała. Zniknęła z tamtą pewna rzecz. Aby mieć pewność poszła jeszcze zajrzeć do szafki. Jej obawy się potwierdziły. Opadła na ziemię i zaczęła jeszcze bardziej płakać. Pamięta jak powiedział jej, że używa motoru tylko w jednym przypadku. To właśnie był ten przypadek.
Podniosła się z ziemi i poszła do jego sypialni. Usiadła na łóżku i wzięła do ręki zdjęcie jej i jego, które stało na szafce nocnej. Wpatrywała się w to zdjęcie kilka, długich minut. Zrozumiała, że to co zrobił, zrobił to dla niej. Ona nie chce przyjąć do wiadomości, że go tu nie ma.
Po chwili przyszła jej wiadomość. Odczytała.
" Przyjdź do szpitala na Borowieckiej! Szybko!  Krzysiek"
Ola jak najprędzej wybiegła z jego domu i udała się do szpitala. Całą drogę zastanowiła się o co może chodzić. A jeśli on...jak sobie poradzi?!
Po niecałych 10 minutach była na miejscu. Od razu po przekroczeniu progu szpitala ujrzała Krzyśka. Ten do niej podszedł.
- Wszystko okej? - spytała, widząc, że z jej kolegą nie jest najlepiej.
- Usiądź, muszę ci coś powiedzieć. - usiedli na krzesełkach i odezwał się Krzysiek.
- Ja wiem, że to już nie twoja sprawa ale ja uważam, że powinnaś wiedzieć.
- Wiedzieć co?
- Piotr...- jego głos się urwał.
- Co z nim? - dziewczyna bardzo się przejęła.
- On miał wypadek na motorze.
- Żyje??
- Właśnie go ratują. Powiedział mi tylko, że mam ci przekazać, że cię bardzo kocha a potem...

Ola wybiegła ze szpitala. Bardzo się bała...bała się, że go straci. To co mu powiedziała...ona tego nie chce. Chciała, chce żeby było jak dawniej...
*Wspomnienia *
Szłam korytarzem komendy. Był to bardzo męczący dzień. Cóż, może Piotrek ma rację, że za dużo pracuje? Miałam na sobie krwisto czerwoną sukienkę. Nagle poczułam jego dłoń na sobie. Zaciągnął mnie do swojego gabinetu. Usiadł na krześle a mnie posadził sobie na kolana.
- Piotrek, przestań. Jesteśmy w pracy.
- No i co z tego.
- Należy...- nie dokończyłam.
- Tak wiem. Należy oddzielać życie prywatne od zawodowego. Co ja mogę poradzić na to, że nie mogę bez ciebie wytrzymać.
- Ja też bardzo za tobą tęsknie w pracy ale jakby nas ktoś zobaczył.
- Nie zobaczy. - pocałował mnie namiętnie.
- Zwariowałeś.- rzekłam i wstałam z jego kolan. On jednak znów mnie na nie posadził.
- Tak, zwariowałem ale na twoim punkcie. - chciał mnie znów pocałować, jednak ja odchyliłam głowę.
- Puść mnie. Mamy jeszcze cały wieczór. Ja już idę, później się zobaczymy. Pa kochanie. - musnąłam jego policzek. Jednak blondyn dalej mnie nie puścił.
- Piotrek, puść mnie.
- Nie, jesteś moja. Nie puszczę cię.
- Wariat.
- Przez ciebie taki jestem moja księżniczko.
- Nie jestem...
- Jesteś, jesteś. Wątpię, że gdzieś tam jest jeszcze taka wspaniała i kochana osoba jak ty.
- To pozwól, że teraz twoja "księżniczka" - zrobiła cudzysłów w powietrzu - pójdzie do domu.
- Nie ma mowy, jadę z tobą.
- Ale ty masz pracę. - Piotrek spojrzał na zegarek.
- Właśnie skończyłem. Ja idę się przebrać a ty tu zaczekaj. - dał jej całusa i wyszedł...


* Rzeczywistość*
Nie, nie może go stracić. Kocha go. Kocha go cholernie mocno. Nie wyobraża sobie życia bez niego. On musi żyć... Zrobi wszystko aby było jak dawniej. To prawda, była na niego strasznie zła ale pomimo tego bardzo go kocha i zrozumiała, że życie bez niego nie ma sensu.
Otarła zły i weszła do szpitala. W końcu nie może się poddać. Musi walczyć dla niego.
Poszła pod jego salę. Ujrzała go takiego bladego. Było do niego podłączone mnóstwo kabelków. Weszła do niego na sale chociaż wiedziała, że nie powinna. Usiadła na krześle obok niego i złapała go za dłoń. Ciarki jej przeszły.
- Kochanie, słoneczko, skarbie kocham cię, nie zostawiaj mnie samej. Jesteś potrzebny. Ja...przepraszam cię za to, że cię tak tamtej nocy potraktowałam. Zrozumiałam, że moje życie bez ciebie nie ma sensu. Wiem, że mnie słyszał. Walcz, proszę cię, walcz. Ja i wszyscy cię potrzebują... Kocham cię bardzo mocno słonko. - odeszła od niego. Miała szczęście, że lekarz jej nie widział. Usiadła na jednym z krzeseł. Nagle podszedł do niej Krzysiek. Położył jej dłoń na ramieniu i patrzył na nią smutnym wzrokiem.
- To moja wina. - szepnęła.
- Ola, co ty mówisz. To wina tego gościa co w niego wjechał. Ty nie byłaś niczemu winna. - objął ją ramieniem. Nie miał pojęcia co się wtedy między nimi wydarzyło.
- Właśnie, że moja!  Gdybym tak go wtedy nie potraktowała by nie wsiadł na ten cholerny motor! - schowała twarz w dłoń. Krzysiek nie wiedział co powiedzieć.
- Najważniejsze jest teraz to aby z tego wyszedł. - były to jedyny słowa adekwatne do sytuacji. Nie mógł jej obiecać, że wszystko będzie dobrze bo nie wiedział czy będzie.
Gdy tak rozmawiali, zobaczyli, że kilka pielęgniarek i lekarz wbiegają do sali Piotrka. Ola zaczęła jeszcze bardziej płakać. On musi żyć. Krzysiek ją przytulił. Po kilkunastu minutach lekarz wyszedł do Oli i Krzyśka.
- Doktorze, co z nim? - jako pierwsza odezwała się Ola.
- Pan Piotr się obudził. Jego stan jest stabilny. Myślę że za mniej więcej tydzień powinien wrócić do domu.
- Czy coś zagraża jego życiu?
- Nie. Aa bo bym zapomniał. Pan Piotr cały czas powtarza imię " Ola", jak mniemam to pani, także proszę do niego wejść. - powiedział odchodząc i uśmiechnął się do niej.
- Dziękuję. - dziewczyna uradowana wybiegła na jego salę. Przytuliła się mocno do niego.
- Udusisz mnie. - zażartował słabym ale wesołym głosem.
- Przepraszam. - odsunęła się od niego.
- Olcia, ja chciałem cię...- dziewczyna mu przerwała, kładąc palec na jego ustach.
- Cii nic nie mów skarbie. Musisz odpocząć. - pogłaskała jego policzek.
- Ale Ola...
- Wybaczam ci. Kocham cię bardzo mocno słonko. - pocałowała go namiętnie w usta.
- Ja ciebie też kocham skarbie.
Młodzi byli naprawdę bardzo szczęśliwi. Teraz mogłoby już być tylko lepiej.


To dla ciebie robaczku. Wszystkiego najlepszego ❤❤❤

niedziela, 4 marca 2018

Minaturka dla Oli ♡ 3




* Kilka godzin później *
Na zegarze dochodziła godzina 23, gdy  na sale Oli wbiegli lekarze, budząc przy tym mamę Oli i jej brata.
- Panie doktorze, co się dzieje? - spytała przerażona mam Oli, lecz lekarz nic nie powiedział tylko wybiegł na sale i zamknął drzwi.
- Mamo co się dzieje? - spytał Miłosz, nie widząc co się w okół niego dzieje.
- Nie wiem, synku. - szepnęła i przytuliła chłopca. Z jej oczu kapały łzy. Tak bardzo się bała, że straci swoją jedyną córkę.



Kilkanaście minut później z sali Oli wyszli lekarze i pielęgniarki, po ich minach było widać, że nie jest dobrze.
- Panie doktorze, czy...?- kobieta nie mogła wypowiedzieć tych słów. Na samą myśl jakby jakaś gula stanęła jej w gardle.
- Przykro mi, ale serce pani córki nie wytrzymało. Miała słaby organizm. Pańska córka...nie żyje... - w oczach kobiety pojawiło się jeszcze więcej łez. Nie umiała nic powiedzieć! Oparła się o ścianę, a później po niej zjechała. Była bezsilna. Nie tego się spodziewała. Nigdy nie przypuszczała, że pójdzie na pogrzeb własnego dziecka. Odpłynęła do całkiem innego świata.
- Mamo, czy to znaczy, że nigdy już nie zobaczę siostryczki?
- Tak...- Szepnęła i jeszcze bardziej się popłakała. Mały chłopczyk również nie wytrzymał emocji. Usiadł obok swojej mamy i przytulił się mocno. Oboje uświadomili sobie, że tak naprawdę stracili swój najcenniejszy skarb... Nie mogli dojść do siebie. Czas jakby zatrzymał się w miejscu. Myśli krążyły wokół jednej sytuacji.
Minęło kolejne kilka godzin, a oni nadal tam siedzieli. Ich oczy były całe czerwone. Dochodziła 7, gdy w szpitalu pojawił się Piotrek.
- Dzień dobry...czy coś się stało? - spytał niepewnie.
- Ola nie żyje... - powiedziała Pani Iwona.
- Że co k*rwa ?! - krzyknął i osunął się na ziemię.

* 2 dni później *
Dziś Agnieszka dowiedziała się o śmierci swojej przyjaciółki. Nie mogła dojść do siebie. To było straszne. Stracić osobę którą zna się od dzieciństwa!
Gdy w miarę doszła do siebie zadzwoniła do Maryli, koleżanki jej i Oli.
- Hejka! - usłyszała zadowolony głos Maryli. Jeszcze nie wiedziała co zaraz usłyszy.
- Hej... - powiedziała smutno.
- Jezu, Aga co jest?? - spytała zmartwiona.
- Ola... - łzy napłynęły jej do oczu. - Ona nie żyje. - rozpłakała się.
Maryla nie mogła dojść do siebie. Momentalnie z jej rąk wypadł telefon, rozpadając się na milion kawałków. Jej stan się pogorszył. Upadła na ziemię, tracąc przytomność...
Obudziła się pół godziny później na swoim łóżku, obok niej siedziała Emila, jej siostra.
- Jak się czujesz ?- spytała zmartwiona.
- Fatalnie. - przypomniała sobie o rozmowie z Agą, a do jej oczu napłynęły łzy.
- Co jest ?
- Ola...nie żyje. - Emilę zszokowało. Ola to była wspaniała dziewczyna. W tak młodym wieku odeszła z tego świata... Zrobiło jej się szkoda siostry, dlatego ją przytuliła.
- Mogłabyś mnie jutro zawieść na pogrzeb? Proszę. - spojrzała na siostrę swoimi błękitnymi oczami.
- Jasne, a teraz się prześpij. - Emila wyszła, a Maryla mimowolnie usnęła.

💔 Kolejny dzień 💔
Pogrzeb... Ostatnie pożegnanie... Trudny czas... Smutek... Ból... Rozpacz... Strach... Strach przed tym, co będzie dalej...

Patrząc na ciemność lub śmierć,

boimy się nieznanego - niczego więcej.


Dziś mała grupka ludzi zebrała się na cmentarzu, by pożegnać Olę. To bardzo wyjątkowa i bardzo smutna chwila. Obecna jest tylko najbliższa rodzina: rodzice, dziadkowie i Miłosz. Stoją przy trumnie, w której znajduje się ciało dziewczyny. Wspaniałej, niewinnej, bezbronnej dziewczyny. Kapłan kropi trumnę wodą. Następnie zostaje ona spuszczona w głęboki dół.

Najgorszy dźwięk na świecie, to odgłos,

gdy trumna z kimś bliskim

Powoli dotyka ziemi.

Dziadkowie zmarłej Oli odchodzą wraz z Miłoszem. Rodzice zostają sami. Stoją wtuleni w siebie. Zapada głęboka cisza... Łzy spływają po ich policzkach, ale już nikt nie krzyczy. Żegnają dziecko chwilą ciszy.

Aniołku, przyszedłeś na ziemię

tylko na chwilę, po to,

by na zawsze pozostać w naszych sercach.


Pojawia się jeszcze większy ból. Ból w sercach zapłakanych rodziców. Garstka ziemi pada na trumnę. Potem następna i następna. Powoli znika w głębi ziemi. Słychać krzyk pani Iwony. Jej mąż przytula ją mocno. Sam głośno płacze. Kilka lat temu przyszła na świat, a dziś muszą się z nią żegnać... Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?
Powoli odchodzą od grobu. Ostatnie spojrzenie i opuszczają cmentarz.

środa, 14 lutego 2018

Minaturka dla Nikoli ♥





- Co jest? - spytała Maryla, widząc, że jej przyjaciółka jest smutna.
- Nic. - próbowała wymusić uśmiech.
- Przecież widzę! Mi nie powiesz? - zasmuciła się i chciała odejść. Jednak Nikola złapała ją za rękę.
- No czekaj, powiem ci. Chodzi o Witka...
- Co z nim? - spytała podejrzliwie.
- Pierwszy raz jestem o kogoś tak zazdrosna... - posmutniała.
- Ktoś tu się zakochał. - zażartowała Maryla.
- To nie jest śmieszne...
- Przepraszam...
- A wiesz co jest najgorsze ?
- Co takiego?
- Że on robi wszystko mi na przekór.
- Co to znaczy? - spytała.
- No cały czas gada z Dominiką, na lekcjach robi wszystko abym czułą się zazdrosna... mam dość!
- Pogadaj z nim szczerze, to pomoże. - Maryla spojrzała ze współczuciem na przyjaciółkę.
- Co ty możesz o tym wiedziec... - powiedziała nieświadoma tego co właśnie powiedziała.
- Wiem więcej niż ci się wydaje... - powiedziała smutna i odeszła. Nikola dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego co powiedziała.
- Maryla, czekaj! - krzyczała, ale brunetka nie odwracała się. Poszła pod swoją klasę. Chwilę później zjawiła się tam Nikola.
- Przepraszam cię... - stanęła na przeciwko Maryli.
- Nic się nie stało.
- Właśnie stało. Nie powinnam tak mówić...
- Nie gadajmy już o tym, okej? Co zamierzasz zrobić z tą całą sprawą?
- Sama nie wiem... Chciałabym z nim pogadać, ale boję się, że on już o mnie zapomniał... - przyjaciółki nie zauważyła jak ich rozmowie przygląda się Witek.
- Nic nie zapomniał, uwierz mi! On na pewno też cię kocha, ale po prostu boi się ci to powiedzieć. Wiesz, w końcu jakby nie było to ty z nim zerwałaś i teraz może po prostu boi się powiedzieć prawdę.
- Ja już nie mam na to siły...
- Wierzę w ciebie, teraz tylko tu sama musisz uwierzyć w ciebie. To jest tylko zwykła rozmowa!
- Sorry za szczerość ale...skoro to taka łatwa rozmowa to dlaczego nie powiesz o swoich uczuciach Emilowi...?
- Wiesz, że u mnie to bardziej skomplikowane. On ma dziewczynę, do mnie nic nie czuje i tyle. Poza tym jak na razie mam dość chłopaków, najpierw Karol, teraz Michał...
- Czekaj, jaki Michał? - spytała zdziwiona Nikola. Maryla nigdy jej nie mówiła o nim.
- Nie ma o czym mówić. Dawna sprawa.
- Chce wiedzieć! - powiedziała stanowczo.
- Jejku, napisał do mnie we ferie taki jeden Michał. Pisaliśmy, wszystko super. Pisał mi komplementy, mówił, że jestem wyjątkowa, dałam się głupia na to nabrać. Napisał mi czy zostanę jego dziewczyną, zgodziłam się. Później się okazało, że on każdej dziewczynie tak pisze. Nie wytrzymałam tego i sięgnęłam po żyletkę... Zrobiłam to... - Nikola spojrzała na nadgarstki Maryli. - Nie, nie. Mam to zrobione na nogach.
- Jezu, czemu mi nic nie napisałaś?!
- Nie było sensu. Ty byłaś zajęta swoim życiem. Miałam Dominikę, a teraz? tracę was wszystkich... - z jej oka poleciała łza.
- Przepraszam, powinnam coś zauważyć. To moja wina.
- Kolejna... To nie jest wasza wina, sama tego chciałam. Jest dobrze. - lekko się uśmiechnęła, aby wyglądało to wiarygodnie. - To jak pogadasz z Witkiem?
- Chyba będę musiała. Dzięki, że jesteś. - uśmiechnęła się.
- Spoczko.

🙊 Wieczór, godzina 17🙊
Nikola poprosiła Witka o spotkanie. Chciała z nim szczerze porozmawiać. Dochodziła właśnie w umówione miejsce. Chłopak już na nią czekał. Serce zaczęło jej walić jak oszalałe. W końcu podeszła do niego i się przywitała.
- Hej! - wymusiła uśmiech.
- No hej! Co jest takiego ważnego, że nie mogliśmy pogadać jutro ?
- Zaraz ci powiem...- czuła się zmieszana. Powiedzieć mu czy nie?!
- No to słucham.
- Bo widzisz Witek, tu chodzi o...


Czy Nikola wyznawania prawdę Witkowi?! Tego dowiecie się już niebawem!
Przepraszam za krótki rozdział, pisany na szybko!
Pozdrawiam
Aniołeczek ❤❤

wtorek, 13 lutego 2018

Informacja

Witajcie kochani
Co ja tu robię?! Otóż, stęskniłam się już za wami. Nie mogę bez was wytrzymać nawet jednego dnia. Także... WRACAM DO WAS! Cieszycie się?! Ja bardzo!
Chciałabym również podziękować mojemu największemu skarbowi. Nikolcia! 👑 Dziękuję ci za wszystko. Cieszę się, że jesteś przy mnie... Bez ciebie bym nie dała rady. Kocham cię siostrzyczko moja, nie prawdziwa ale jednak siostra! 💕💕💕💕
Chciałabym również podziękować Oli. Też jest dla mnie wsparciem i dzięki nim wróciłam do bloga. Dziękuję 💖👑
Ps. W weekend pojawi się jakieś Opko!
Pozdrawiam

poniedziałek, 12 lutego 2018

On 💖




15- letnia Maryla, weszła właśnie do szkoły. Udała się pod swoją klasę, gdzie spotkała już kilka koleżanek i jednego kolegę, którego szczerze to nie lubiła.
- Cześć Marylcia! Jak tam twój Emil? - powiedział, żeby ją wkurzyć.
- To nie twój interes.
- Co ty taka zła? - zaśmiał się złowrogo.
- Jeszcze się pytasz! - dziewczyna chcąc uniknąć rozmowy z nim, poszła z Pauliną zanieść kurtkę do szatni.
- Coś się stało ? - spytała podejrzliwie Paulina.
- Mam dość twojego brata. Skąd on w ogóle wiem o Emilu?- spojrzała na przyjaciółkę.
- Zabrał mi telefon i przeczytał wszystkie wiadomości.
- Jezu, jaki to debil! Współczuję ci takiego brata.
- Ehh... Każdy mi to mówi. - Maryla zorientowała się, że powiedziała coś co nie powinna.
- Jejku, przepraszam nie powinnam tak mówić.
- Nic się nie stało. - Paulina lekko się do niej uśmiechnęła.
Gdy wrócili pod klasę, była już tam prawie cała klasa. Chwilę później zadzwonił dzwonek na lekcje. Pierwszy mieli język polski. Uczniowie lubili ten przedmiot, a pani od polskiego była sympatyczną osobą.
Na lekcji omawiali lekturę " Romeo i Julia". Maryla co chwile słyszała docinki od Kamila. Nie przeszkadzało jej to. Jednak obawiała się, że Kamil napisze do Emilia i on się dowie, co do niego czuje.
W połowie lekcji ktoś zapukał do drzwi, a chwilę później Maryla ujrzała...Emila! Skąd on się tu wziął?! Brunetce serce zaczęło walić jak oszalałe.
- Dzień dobry, czy mógłbym na chwilę poprosić Marylę?- zwrócił się do nauczycielki, kontem oka spojrzał na brunetkę. Cała klasa patrzyła na swoją koleżankę.
- Dzień dobry, a jesteś kimś z rodziny? - spytała pani Ania. Maryla wiedziała, że gdyby nie był nikim z rodziny nauczycielka by ją nie wypuściła, dlatego postanowiła skłamać.
- To mój kuzyn. - Kamil i Emil spojrzeli na nią dziwnie, zamyślając o co chodzi. Tylko oni dwoje wiedzieli kto tak naprawdę dla niej jest, no i może jeszcze kilka koleżanek z klasy.
- No dobrze. Idź. - pani Ania zwróciła się do Maryli. Ta podziękowała i wyszła z Emilem.
- Sorry, że skłamałam ale musiałam coś wymyślić, inaczej by mnie nie wypuściła. - zwróciła się do chłopaka, który na głowie miał małego irokeza.
- Spoczko. - posłał jej ciepły uśmiech.
- Po co właściwie tu jesteś?
- Muszę z tobą pogadać...
- Aż tak ważne, że nie mogło poczekać do niedzieli? - spojrzała podejrzliwie na niego.
- Wiesz jak to jest, nigdy nie mamy czasu pogadać.
- No tak. To mów o co chodzi, bo muszę wracać na lekcje.
- Poczekaj. - wyjął telefon i pokazał jej wiadomości od Kamila, w których pisało, że ona kocha Emila. Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. Przyznać się, że to prawda? A może okłamać go? Nie, jednak postanowiła milczeć; spuściła głowę na dół.
- Maryla...- urwał. Złapał jej policzki i podniósł jej głowę do góry. - To prawda?
- Prawda. A teraz sorry, muszę iść. - złapała za klamkę od drzwi, on jednak ją zatrzymał.
- No zaczekaj.
- To jeszcze chcesz?! Znasz prawdę!!
- Spokojnie, skarbie. - brunetkę zamurowało. Czy on do niej powiedział " skarbie "? Spojrzała na niego pytającym wzrokiem. - No co się tak patrzysz? Kocham cię głupku! - zbliżył się do niej i pocałował ją. W tej samej chwili, z klasy obok wyszła Nikola, najlepsza przyjaciółka Maryli. Maryla szybko odsunęła się od Emila.
- Cześć!- pisnęła Nikola i się przytuliła do Maryli.
- No hej! Nie ładnie uciekać z lekcji! - zaśmiała się.
- To samo mogę powiedzieć tobie. - patrzyła to na Marylę, to na Emila. - Nie przedstawisz nas sobie? - Spojrzał na przyjaciółkę.
- Nikola, Emil; Emil, Nikola.
- Miło poznać. - zwróciła się do niego z uśmiechem.
- Mnie również. - odwzajmnił gest.
- Ja wam nie będę przeszkadzać, później pogadamy.
Nikola poszła, a Maryla spojrzała na Emila wzrokiem mówiącym " Zabije cię". Ten jedynie się zaśmiał.
- Wiesz co...takie żarty rób sobie z kogoś innego, nie ze mnie. - odwróciła się i weszła do klasy.
🙊 W tym samym czasie 🙊
Emil schodził po schodach, gdy wpadł na Nikolę.
- Przepraszam, nic ci nie jest? - spytał.
- Nie, nic mi nie jest. - uśmiechnęła się .- Tak w ogóle to gratulacje!
- Ale chyba nie ma czego... - chłopak stanął przy dużym oknie, patrząc w dal.
- Ej, co jest? - dotknęła jego ramię.
- Ona mi nie wierzy...
- Sorry, że to powiem, ale nie dziwię jej się. Wiesz co ona przeżywała, gdy nie rozmawiałeś z nią?
- Wiem, i bardzo tego żałuję, ale co mogę zrobić żeby mi wybaczyła.
- Szczerze? Musisz jej pokazać, że ją naprawdę kochasz. Rozmawiaj z nią codziennie, mów że ją kochasz, jeżeli ją kochasz, a najważniejsze - na każdym kroku pokazuj jej, że jest najważniejsza i pisz do niej codziennie! - uśmiechnęła się.
- Myślisz, że to pomoże?
- Jestem tego pewna! Jej ostatni chłopak ją zdradzał...bardzo to przeżyła. Pewnie sam zauważyłeś jak chodziła cały czas smutna.
- No prawdę. Masz rację!
- Tylko proszę cię o jedno, jeżeli chcesz ją później zostawić to nawet nie zaczynaj.
- Wiesz, nie mam zamiaru z nią zrywać.
- Jednak Maryla mówiła prawdę! Jesteś spoko chłopakiem.
- Co jeszcze o mnie mówiła? - spojrzał na Nikolę.
- Same dobre rzeczy. Wiesz ile ona dla ciebie chłopaków odrzuciła?! Na każdym kroku powtarzała jak bardzo jesteś dla niej ważny. Nawet gdy byłeś z innymi dziewczynami to mówiła, że liczy się tylko twoje szczęście, chodź w jej sercu był ogromny ból. Dziwię ci się, że tego nie dostrzegałeś.
- Wiesz, zazwyczaj jak się spotykaliśmy to nie patrzyliśmy na siebie. Ona unikała spojrzeń, cóż mogłem zrobić...
- Wystarczyło jej powiedzieć chociaż zwykle "cześć "... Dobra, ja muszę iść na lekcje. Pamiętaj o tym co ci mówiłam. Cześć!
- Będę pamiętać, cześć. - Nikola odeszła a Emil jeszcze przez chwilę stał. Potem ruszył do auta swoich rodziców.
💔 Przerwa, szkoła 💔
Klasa druga gimnazjum, razem z dzwonkiem  udała się na przerwę.  Do Maryli cały czas nie docierały słowa, które powiedział jej Emil.  Stała zamyślona pod klasą, gdy podszedł do niej Kamil.
- Co on chciał? - spytał zaciekawiony.
- Nie twój interes. Daj mi spokój!
- Spoko, i tak się dowiem. Zaraz do niego napiszę.
- Rób co chcesz! - chłopak od niej odszedł, a jej koleżanki pytały o co chodzi. Nie miała zamiaru im na razie mówić o co chodzi. Najpierw sama musiała się z tym uporać.
W pewnej chwili na Marylę rzuciła się Nikola, mocno ją przytulając.
- Kochana, gratulacje! - pisnęła.
- Nie ma czego...
- Jest, jest. Wiem, że prędzej czy później będziecie...
- Cicho! - przerwała jej Maryla. - Jak na razie muszę to przemyśleć.
- Ale nad czym ty chcesz myśleć?! Wiesz, że on ci nie odpuści. Musisz powiedzieć mu prawdę. Poza tym długo na ten moment czekałaś.
- Czekałam ale to nie znaczy że mam się zgadzać.
- Ja...nie wiem co mam ci powiedzieć. On naprawdę się stara. Proszę, uwierz mu!
- Spróbuję ale to nie będzie takie proste.
- Wierzę w ciebie!
- Dzięki. - posłała przyjaciółce uśmiech. Chwile później Nikola odeszła.

👑 Tydzień później 👑
Przez cały tydzień Maryla nie odezwała się do Emila, wolała zapomnieć o tym temacie. Jak na razie chciała odpocząć od chłopaków. Najpierw Karol, potem Michał...
Dziś postanowiła napisać do niego wiadomość i wszystko wytłumaczyć. Treść wiadomości była następująca :
 "Hej, muszę wyjaśnić ci tą sprawę... Wiesz, wydaje mi się, że nie powinniśmy rozmawiać. Może powinniśmy całkiem zniknąć ze swojego życia. Może nigdy nie będziesz ze mną. Może zrozumiesz jak byłeś dla mnie ważny. Może będziesz mnie zawsze odpychać. Może dasz mi jeszcze nie jedną fałszywą nadzieję. Może zadzwonisz do mnie za tydzień, w nocy, wyznając kolejny raz miłość. Może zapomnisz o mnie. Może zdasz sobie sprawę ile zniosę dla ciebie i ile jestem w stanie dla ciebie zrobić. Może zdecydujesz się pozwolić mi cię pokochać. Może powiesz, pierdolę to, i będziesz ze mną.... Emil, kiedyś miałam na to wszystko nadzieję, kiedyś... Teraz wolę na razie być sama. Jestem pewna, że kiedyś nadejdzie czas, że wszystko zaczniemy od nowa... Jeżeli, jeżeli dasz nam szanse. Wiem też, że może po prostu olejesz tą wiadomością i zapomnisz o mnie. Zrozumiem :-) zasłużyłam ♡"
Teraz tylko czekała na odpowiedź. Bała się jak cholera! Nie wiedziała czego się spodziewać. Ale wiedziała, że dobrze zrobiła. Tak naprawdę nie chciała z nim zrywać kontaktu, ale też nie mogła się mu narzucać. Przez to straciła nie jednego przyjaciela...


🙊 Pół roku później 🙊
Maryla i Emil są przyjaciółmi. Mimo tego, co dziewczyna mu napisała nie zerwał z nią kontaktu i oboje starają się zaufać sobie na nowo. Po mału im to wychodzi. Brunetka cieszy się że ma kogoś takiego jak on.



Witajcie szkraby!💕
Stęskniłam się za wami! 😍
Mam dla was wszystkich informacje.
Otóż...przez ostani czas sporo myślałam. Doszłam do pewnego wniosku... Chciałam się z wami pożegnać...
Było mi bardzo miło z wami!
Kocham was skarby wy moje!! 💖💖💖💖
Do widzenia!
Pozdrawiam 😘💕

piątek, 9 lutego 2018

Minaturka dla Oli ♡ 2

Przez przeczytaniem proszę o zapoznanie się ze słowem "drastycznie ", gdyż zagraża to twojemu życiu lub zdrowiu.
Ps. NIE PONOSZE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ZDROWIE PSYCHICZNE!!



                   
(...)
Do szkoły dotarła zaledwie kilkanaście minut później. Lekcje przebiegały spokojnie. Była godzina 11:30 gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. Ola udała się do łazienki, chcąc poprawić makijaż. Gdy kończyła malować oczy, do pomieszczenia weszła grupka chłopaków: Filip, Kacper, Przemka i Karol; chłopacy byli z klasy Oli.
- Ktoś wam tu pozwolił wejść?! - udawała twardą.
- Zamknij się! - krzyknął Kacper. W tej też chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra nara. - 15- latka próbowała wyjść z toalety.
- Nigdzie nie idziesz. Zostajesz! - Przemek lekko popchnął Olę. Ta trochę się przestraszyła.
- Gdzie twoja psia psi? Już jej nie ma?! Oj, jak mi przykro. - powiedział szyderczo Filip i zaśmiał się złowrogo, a razem z nim reszta chłopaków.
- Teraz my się z tobą zabawny! Znani się nie zadziera! - tym razem głos zabrał Karol.
- Odpierdolcie się! - krzyknęła.
- Patrzcie jaka pyskata! W te klocki pewnie też jesteś dobra. - Filip zaczął się niebezpiecznie do niej zbliżać. Serce dziewczyny zaczęło walić jak oszalałe. Nigdy się tak jeszcze nie bała!
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła, gdy chłopak złapał ją za pośladki. Zaczęła mu się wyrywać.
- Słuchaj s*ko. Nie chcesz po dobroci to zrobimy inaczej... - walnął ją z całej siły w brzuch. Dziewczyna zgieła się w pół, łapiąc się za brzuch. Poczuła jeszcze kilka ciosów w twarz, jak i w brzuch; a potem nie czuła już nic...




🙊...🙊
- Kurwa, Filip coś ty jej zrobił?!!! - koledzy Filipa zaczęli się na niego wydzierać, gdy zobaczyli co on zrobił z Olą. 
- Nie wiem jak wy ale ja spadam. - odezwał się Kacper i wybiegł jak najszybciej z łazienki. Chwile później w łazience została tylko nieprzytomna Ola. 


👌...👌
Wybiegających z łazienki damskiej chłopaków, zauważyła nauczycielka od matematyki, pani Marta. 
- Ej, chłopaki co wy tam robiliście? - krzyknęła, jednak oni szybko uciekli. Zaciekawiona nauczycielka postanowiła to sprawdzić. Weszła do pomieszczenia... To co tam zobaczyła zabiło ją z tropu. 
Szybko podbiegła do brunetki. 
- Ola, słyszysz mnie? - brunetka nie reagowała. Nauczycielka ułożyła ją w bezpiecznej pozycji, a następnie wezwała pogotowie. Ciężko jej było patrzeć na twarz dziewczyny. Siniaki pod okiem, z wargi i nosa leciała krew...aż ją ciarki przeszły. 
Kilka minut później przyjechało pogotowie. Zanim jednak zabrali Olę do szpitala, pani Marta poinformowała o wszystkim dyrektora oraz wskazała uczniów, którzy to zrobili. Sama pojechała z dziewczyną do szpitala. 

Gdy tylko dojechali do szpitala, dziewczynę od razu zabrali na blok operacyjny. Oczywiście bez zgody rodziców by się nie obeszło, dlatego w karetce zadzwoniono do rodziców Oli i ich o wszystkim poinformowano. Pani Marta czekała pod salą z około 20 minut, gdy obok niej pojawiła się mama Oli. 
- Co z nią? - spytała cała zapłakana. Bała się, że może stracić swoją jedyną córkę. Usiadła obok nauczycielki. 
Siedzieli w milczeniu. Nie było sensu się odzywać. Godziny im się dłużyły, aż w końcu z usta Miłosz, brata Oli, padły słowa:
- Mamusiu, czy Ola umrze? - w jego zielonych oczkach pojawiły się małe kropelki łez. Jego mama natychmiast je wytarła. 
- Skarbie, nawet tak nie mów. Z Olą będzie wszystko w porządku, obiecuję! - przytuliła chłopca. 

W końcu po 3 godzinach z sali wyszedł lekarz. 
- Co z nią? - poderwała się mama Oli. 
- Pani jest mamą? 
- Tak. 
- Cóż... Ola miała połamane kilka żeber. Doszło także do wyjaśnienia mózgu. Przy upadku musiała o coś walnąć. 
- Panie doktorze...czy coś zagraża jej życiu? - spytała przejęta nauczycielka. 
- Doszło także do zatrzymania serca. - ciągnął dalej. - Ci chłopacy nieźle ją załatwili. Zatrzymanie serca może powtórzyć się w każdej chwili... Przykro mi.
- Czy ona może umrzeć? - spytała zapłakana mama. 
- Z przykrością stwierdzam, że tak... 
- Można do niej wejść? - spytała nauczycielka. 
- Tak, ale nie na długo. Sala 23. A teraz przepraszam, muszę iść do pacjentów. - lekarz odszedł, a oni udali się pod salę, którą wskazał im lekarz. Gdy mama Oli zobaczyła swoją córkę całą poobijaną rozpłakała się jeszcze bardziej. 
- Pani Iwono, proszę się uspokoić. Ola jest w dobrych rękach. Po za tym to silna dziewczyna, da radę! - gdy mama Oli trochę się uspokoiła weszli na salę Oli. Pierwszy przy jej łóżku był Miłosz. Złapał ją za rękę i szepnął. 
- Ola, kocham cię siostrzyczko, nie zostawiaj nas. - ścisnął jej rękę. W oka pani Iwony poleciały łzy. Pani Marta uznała, że najlepiej będzie jak zaczekaja na korytarzu. Tak też zrobili. 
Czekali długo, bardzo długo. W pewnej chwili obok nich pojawił się Piotrek, kolega z klasy Oli. Cicho się w niej podkochiwał.
- Dzień dobry, co z Olą?- spytał zmartwiony. 
- Dzień dobry, jest dobrze, ale nie za dobrze. - odezwała się pani Marta. 
- Można do niej wejść? - nauczycielka kiwnęła głową na znak, że tak. Chłopak wszedł. Gdy zobaczył tą bezbronną dziewczynę poczuł się zagubiony. Usiadł na krześle obok łóżka i złapał delikatnie jej dłoń. 
- Ola, proszę nie odchodź. Jesteś tu potrzebna. Nigdy ci tego nie mówiłem, ale myślę że to jest najlepsza okazja... Kocham cię. Kocham cię całym sercem. Nie odchodź! - powiedział, a wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Ola wzbudziła się. 
- Ola, jesteś... - Piotrek bardzo się ucieszył.
- No jestem... - powiedziała słabym ale wesołym głosem. - Też cie kocham głuptasie. - dodała, a na twarzy Piotrka pojawił się banan. Teraz mogło być już tylko lepiej. 


THE END! 
No i jak się podoba? Miała dodać tu jeszcze kilka szczegółów ale zrezygnowałam. 
Pozdrawiam 

czwartek, 8 lutego 2018

Minaturka dla Oli ♡

- Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę! - pisnęła Ola, gdy jej przyjaciółka, Agnieszka, oświadczyła jej, że od jutra będzie z nią chodzić do szkoły.
- Też się cieszę! - przytuliła się do przyjaciółki, a później z Agi twarzy uśmiech zszedł.
- Ej, kochana co jest?
- No bo muszę zostawić Dominikę...
- Będziesz się z nią spotykać, spokojnie! - Ola pocieszała przyjaciółkę.
- Kochana jesteś!
- No wiem! - Ola się zaśmiała.
- Co za skromność! - obie przyjaciółki wybuchły śmiechem.


♡ Następny dzień ♡
Dziś Agnieszka poszła do nowej szkoły. Nie bała się tego dnia. Gdy przyszła do szkoły czekała już na nią Ola. Przywitały się i poszły do szatni. Tam chwile pogadały i ruszyły pod klasę.
Aga z Olą stały odwrócone tyłem, gdy nagle jeden z chłopaków podszedł do nich.
- Widzę, że kolejna laseczka do nas dołączy. - złapał Agę za biodra.
- Łapy przy sobie! - odsunęła się od niego i dała mu z liścia.
- Takie lubię! - zaśmiał się
- Ty, koleś, słuchaj. Masz coś do niej, masz coś do mnie, zrozumiano?! - Ola podeszła do niego na tyle blisko by móc z nim pogadać prosto w oczy.
- Jezu, kobieto, dajże już spokój. - odszedł od nich, chyba się wystraszył.
- Dzięki, Olka.
- Nie ma za co. Jesteś moją przyjaciółką, to normalne. - uśmiechnęła się.
Chwile później zadzwonił dzwonek na lekcje. Pierwsza lekcja jaką mieli mieć była matematyka. Ola uwielbiała panią Martę! Mimo tego, że nie była dobra z matmy...
Dzień w szkole dobiegł końca. Przyjaciółki rozeszły się do domu. Ola w domu była około 16. Zjadła obiad i zasiadła do lekcji. Wszystko zeszło jej do 20. Dzisiejszy dzień był bardzo męczący, dlatego poszła się wykąpać, a później położyła się spać. Około 22 dostała wiadomość od Agi, że nie będzie jej jutro w szkole. Ola posmutniała, cóż jakoś musiała wytrzymać.
Sama nie wiedziała o której zasnęła. Obudziła się o 7 rano. Szybko wstała z łóżka, wykonała rutynowe czynności i udała się do szkoły. Jednak nie spodziewała  co się wydarzy...




Tak, tak! Mega krótka. Była dłuższa ale... No właśnie zawsze jest to głupie "ale "...:-(

Myślę, że się spodoba. Część druga niedługo.
Pozdrawiam
Aniołeczek ❤❤

czwartek, 1 lutego 2018

Minaturka dla Agnieszki ♥





♡ 3 luty 2018♡
Wstałam dziś jak zwykle o 8 rano. Nie musiałam zbytnio się spieszyć, ponieważ była sobota. Dziś miały się odbyć urodziny mojej przyjaciółki, Julii.
Pół godziny później jadłam już śniadanie. Dzień szybko zleciał. Nim się obejrzałam była 15 i musiałam szykować się na imprezę. Założyłam na siebie błękitną sukienkę i białe buty na obcasie.


Już pół godziny przed imprezą byłam na miejscu. Chciałam jej pomóc w przygotowaniu. Zadzwoniłam do drzwi, a chwilę później otworzyłam mi Julka, w ślicznej kreacji.




***
- No, no laska, wyglądasz świetnie! - przywitała ją Agnieszka. 
- Ty też niczego sobie. Może kogoś poznasz ciekawego. - Julka się zaśmiała i zaprosiła Agę do środka. 
- To w czym mam ci pomóc? - zapytała brunetka.
- Właściwie to już wszystko gotowe, ale jak chcesz to możesz pozanosić to na stół. - wskazała na miseczki stojące w kuchni. - A ja pójdę się jeszcze troszkę pomalować. - dodała i poszła. 
- Już się robi! - kilka minut później wszystko było już zaniesione, a goście powoli zaczęli się schodzić. Jako pierwszy przeszedł kuzyn Julki, Michał. Był blondynem o zielonych  oczach. Na oko miał może ze 180 cm wzrostu. Był ubrany w ciemne jeansy i ciemną koszulę. Adze od razu wpadł w oko. 
Gdy już wszyscy zaproszeni goście przyszli, zaczęła się impreza. 
Każdy był zajęty sobą. Aga, chcąc pobyć chwilę sama wyszła na zewnątrz. Usiadła na ławkę, która znajdowała się obok domu Julki.  Popijając sok, myślała o Michale. Przecież tak naprawdę w ogóle go nie znała. Szczerze mówiąc to poczuła coś do niego, a niby miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje! 
- Nie przeszkadzam? - obok niej pojawił się chłopak, o którym myślała. 
- Nie, no coś ty. Siadaj! - przesunęła się, robiąc mu miejsce. 
- O czym tak myślisz?- spytał brunetki, ale ta przez dłuższą chwilę nic nie odpowiedziała. 
-  A co jeśli o tobie? - zaśmiała się i spojrzała w jego oczy. Były takie śliczne! 
- Nie mam nic przeciwko! - również spojrzał w jej oczy. Dziewczyna czuła jak się zakochuje! 
- Weź przestań...- Aga się zarumieniła. 
- No co? - wciąż na nią patrzył. 
- No nic. - odpowiedziała. - Opowiesz mi coś o sobie? - Spytał niepewnie. 
- Michał, 17 lat, mieszkam i chodzę do szkoły w Lublinie, singiel. - uśmiechnął się. "Zrobił to tak ślicznie " pomyślała dziewczyna. - Teraz twoja kolej. 
- No co. Agnieszka, 15 lat, mieszkam koło Lublina, singielka. - puściła mu oczko. 
- Taka piękna dziewczyna i sama? - zapytał. 
- Taki przystojny chłopak i sam? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. 
- Cóż, tak i w życiu bywa. Na mojej drodze nie stanęła jeszcze ta jedyna. - zaśmiał się. - Słuchaj, może pójdziemy gdzieś jutro na pizzę czy coś?
- Czemu nie. - Agnieszka bardzo się ucieszyła. Sama nie wiedziała dlaczego.
- To super. Podam ci mój numer. - Aga podała mu swój telefon, aby mógł wpisać jego numer. Następnie dziewczyna zrobiła to samo. - Wracamy do środka? - spojrzał na nią. Była bardzo piękna! 
- Ja tu jeszcze troszkę zostanę. 
- Okej, to do zobaczenia! - musnął jej policzek i poszedł. W chwili gdy Michał poszedł, Agnieszka była cała uradowana. Chłopak naprawdę jej się spodobał. Nie tylko z wyglądu, lecz z charakteru. Już nie mogła się doczekać jutrzejszego spotkania... 


♡ 4 luty 2018♡
Agnieszka była już na nogach o 6:30. Owszem, była zmęczona po imprezie bo Michał co chwile prosił ją do tańca, ale była tak podekscytowana spotkaniem z nim, że nie mogła już spać. W nocy nawet jej się przyśnił. Dowiedziała się również, że chłopak uwielbia piłkę nożną ( tak jak ona) i chodzi na treningi. A podczas imprezy cały czas prawił jej komplementy. 
Po śniadaniu poszła do pokoju, aby wybrać jakąś kreację na spotkanie z Michałem. W czasie gdy szukała odpowiednich ciuchów, usłyszała dźwięk nadchodzącej wiadomości. Wzięła telefon do ręki i zobaczyła wiadomość od Michała. 

M: Witaj ślicznotko! Wyspana? :-*
A: No hej! Wyspana a ty? :-)
M: Ja, kochana zawsze jestem wyspany! Wyszykowałaś się już na spotkanie ?:-P
A: Właśnie się szykuje :-*
M: To ja nie przeszkadzam piękna! Widzimy się za dwie godzinki. Do Zobaczenia!:-*
A: Do zobaczenia! :-)

Odpisała mu na wiadomość i zaczęła się ubierać. Zdecydowała się założyć granatowe jeansy, do tego zieloną damską koszulę i czarną damską marynarkę. Wyglądała naprawdę ładnie! Przygotowania zeszły jej około godziny. Na koniec rozczesała jeszcze włosy i była gotowa. 
Schodząc po schodach, oznajmiła rodzicą, że wychodzi spotkać się z kolegą. Następnie założyła buty i kurtkę, a już po chwili szła spacerkiem na miejsce spotkania. Była ogromnie szczęśliwa! 
20 minut później była na miejscu. Chłopak już na nią czekał. 
- Hej! Ślicznie wyglądasz! - przytulił ją na powitanie. 
- Hej! Ty też niczego sobie. - usiedli przy stoliku i zaczęli rozmawiać. Rozmowa im się kleiła. W pewnej chwili chłopak zaproponował spacer. Na co dziewczyna od razu się zgodziła. 
Po parku spacerowali kilkanaście minut, aż chłopak stanął przed dziewczyną i złapał ją za ręce. 
- Aga, wiem, że krótko się znamy ale muszę ci coś powiedzieć... - dziewczynie serce zaczęło walić jak oszalałe. Wiedziała co chce jej powiedzieć!
- Słucham? - odpowiedziała w miarę spokojnie. 
- Bo ja...zakochałem się w tobie jak wariat. Nie potrafię o tobie zapomnieć. Wiem że krótko się znamy, ale...kocham Cię! - skończył mówić, a dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. Też się w nim zakochała, więc postanowiłam mu to powiedzieć.
- Ja ciebie też kocham. - przytuliła się do niego. On także ją przytulił, czuł jakby trzymał w rękach swój cały świat. 
Tę chwilę przerwał im jakiś głos. 
- Aga, to ty? - na początku Agnieszka nie poznała kto to, ale gdy się odwróciła ujrzała swojego dawnego przyjaciela, i byłego chłopaka, Olka. 
- Olek! - pisnęła i rzuciła mu się w ramiona. Ten zakręcił ją w kółko. Dla Michała to nie był przyjemny widok. 
- Ej, koleś uważaj, to moja dziewczyna! - powiedział i podszedł do chłopaka, a następnie popchnął go lekko. 
- Michał, spokojnie. Agnieszka próbowała go uspokoić. To tylko mój przyjaciel. 
- Ja już będę szedł, cześć! - Olek odszedł. 
- Przepraszam skarbie, ale jestem po prostu zazdrosny o ciebie. A co jak ktoś mi ciebie zabierze? - zrobił smutną minkę. 
- No nie smuć się ty mój kochany! Kocham tylko ciebie i nikt ciebie mi nie zabierze. Zrozumiałeś? - spojrzała mu w oczy i pocałowała go. 
- Ja ciebie też myszko!

♡ 15 sierpnia 2021♡
Agnieszka i Michał są nadal parą. Kłótnie co prawda się zdarzają, ale jak w każdym związku. 
Dziś była sobota, Michał zaprosił Agnieszkę na kolację. 
W czasie gdy siedzieli przy stoliku, Michał podszedł do Agnieszki, klęknął na kolano a z kieszeni wyjął małe pudełeczko. Zaczął swoją przemowę. 
- Czy pamiętasz jak to było, gdy byliśmy sam na sam, bicie serca mi mówiło, że na zawsze ciebie mam! Skarbie, wiesz jak mocno cię kocham...czy zostaniesz moją żoną i odmienisz moje życie na zawsze ?
- Kochanie, oczywiście, że tak! - Pisnęła i przytuliła się do Michała. A ludzie którzy byli w pomieszczeniu zaczęli bić im brawa. 




♥ Dla tej pary los zakończenia jeszcze nie napisał. Czy będą na zawsze razem? To tylko zależy od nich. ♥


Ta dam! Oto kolejna minaturka !Czy długa czy krótka, sami ocenocencie. Mam nadzieję, że się podoba!~♥~ 


piątek, 12 stycznia 2018

Miniaturka ♥

[...]Zbliżył się do niej i złapał jej policzki. Jednak ona wiedziała, że nie mogło do tego dojść. On miał dziewczynę, a ona? Ona musi żyć ze świadomością, że nigdy nie będą razem!
- Nie Emil. Nie możemy... - brunetka położyła mu dwa palce na ustach i szepnęła. - Kocham cię ale ty masz dziewczynę.
- W każdej chwili mogę z nią zerwać. Zrozum, że to ty jesteś dla mnie ważna. - próbował się w jakikolwiek sposób do niej zbliżyć. Jednak ona nie mogła. Chodź była w nim po uczy zakochana, nie mogła...
- Nie będę rujnować ci życia. Nie potrafię tak...
- Nie. Ty nie potrafisz się przede mną otworzyć. Powiedz mi, ale tak szczerze, kto stoi na przeszkodzie? - zapytał. - Tylko nie mów, że Ania.
- Dobra, powiem ci całą prawdę ale nie teraz. Muszę iść, Tomek na mnie czeka... - twarz dziewczyny posmutniała. Ostatni raz dotknęła jego dłoni i chciała odejść.
- A więc to tak... To Tomek jest tą przeszkodą. Boisz się go. Boisz się co powie gdy dowie się, że jesteś z jego kolegą. - jego głos ją zatrzymał. Gdy skończył mówić, brunetka odwróciła się do niego twarzą i powiedziała.
- Tak. To Tomek jest przeszkodą. Tak, boję się co powie gdy dowie się, że z tobą jestem. Boję się jak to przyjmnie moja rodzina. A nie chce żyć w patologicznym związku. - odeszła. Emil nie umiał jej zatrzymać. Nie mógł. Zależało mu na niej. Mimo tego, że wcale nie jest ładna, poczuł do niej silną więź...

~♥~ Minął tydzień ~♥~
Dziś jak zawsze Martyna  miała się spotkać z Emilem. Szczerze? Bała się. Bała się jak teraz będą razem rozmawiać i czy w ogóle będą rozmawiać. Weszła do kościoła. Tak! To właśnie tam go poznała. Na parkingu nie zauważyła auta jego rodziców, więc miała jeszcze trochę czasu aby zastanowić się nad tym wszystkim. Swoje kroki skierowała do zakrystii, a za nią wszedł jej brat. Byli tylko oni. Martyna od razu odpłynęła do krainy Morfeusza. Nawet nie zauważyła kiedy do pomieszczenia wszedł On! Powód przez, który nie mogła spać kilkaset nocy.
- Cześć. - usłyszała jego głos i wtedy się ockneła.
- Hej. - odpowiedziała najciszej jak mogła, następnie zajęła się czytaniem jakieś kartki.
W pewnym momencie w pomieszczeniu została tylko Ona i On. Czuli się niezręcznie...
- Martyna, muszę ci coś... - nie dokończył bo brunetka wstała z krzesła, podeszła do niego i powiedziała cicho, aby nikt ich nie usłyszał.
- Przestań! Nie będziemy o tym rozmawiać tutaj.
- To w takim razie gdzie? - złapał jej rękę i przybliżył ją do siebie.
- Zwariowałeś?! - odsunęła się całkiem od niego, a chwilę później wszedł brat dziewczyny.
-  Co tu taka cisza ?- zapytał wesołym głosem. Nikt nie odpowiedział a dziewczyna postanowiła wyjść.

♡ Martyna ♡
Kolejny dzień dobiegał już końca. Moja rodzina znowu siedziała, oglądając film i wesoło rozmawiając, a ja już kolejny raz wycierałam łzy, które płynęły po policzkach. Kolejna osoba mnie wykorzystała i zraniła, a ja głupia tyle dla niej zrobiłam...Miałam dosyć ciągłego odrzucenia od wszystkich, wyśmiewania mnie i dręczenia. Przecież chciałam tylko być sobą, a nie mogłam spotkać się z akceptacją w środowisku. Zawsze to ja poświęcałam wszystko, pomagałam i ciągle słuchałam. Mogłam nawet wyjść w śnieżyce, żeby kogoś tylko posłuchać, ale dlaczego to nie działało w obie strony? Od kilku lat walczyłam z depresją, która każdego dnia coraz mocniej uderzała w moje słabe punkty. Moje ciało było pokryte bliznami i świeżymi ranami po samookaleczaniu się, a rodzice nadal nic nie zauważyli...Byli zbyt zajęci sobą, żeby dojrzeć ile codziennie płacze.

♡♡♡
Minęło kolejne kilkanaście tygodni, przez ten czas w życiu tej dwójki dużo się zmieniło. Emil rozstał się z Anią, Martyna układa sobie życie, chodź nie jest łatwo. Wciąż myśli o Emilu. Gdyby to wszystko było takie proste. Chciałby mu powiedzieć całą prawdę. Że chce z nim być, że chce z nim spędzić całe życie. Gdyby nie to cholerne kłamstwo, które jej na to nie pozwala. Gdyby od początku była z nim szczera. Ile to już lat gdy jest w nim zakochana? Dwa, trzy.  I wciąż nie może mu powiedzieć tego...
Sama się dziwi, że aż tak mocno można być zakochanym w kimś kogo prawie w ogóle się nie zna. Bo co ona o nim wie? Ile ma lat, gdzie mieszka i co robi. Zbyt mało, aby była z tego miłość, a tym bardziej przyjaźń. Niech zostanie tak jak jest, zero kontaktu...

~♥~ 24 grudnia ~♥~
24 grudnia - Wigilia. Najpiękniejszy dzień w roku!
Dochodziła 17.Martyna z racji tego, że wszystkie potrawy były już gotowe, siedziała u siebie na łóżku i składała swoim koleżanką i kolegą życzenia. Gdy już wszystkim wysłała, podeszła do szafy i szukała jakiejś kreacji na Wigilię. Znalazła czarno-bordową sukienkę. Gdy już się ubrała wzięła się za makijaż. Nie był on zbyt mocny. Zaledwie tusz do rzęs i lekki podkład. W pewnym momencie usłyszała dźwięk przechodzącej wiadomości. Wzięła swoje czarne urządzenie i odblokowała je. Dostała wiadomość od... Emila.

Emil: Wesołych świąt!😘

Zastanawiała się czy mu odpisać. Przecież to tylko życzenia. A to co było miesiąc temu to zapomniana sprawa. Odpisała mu.

Martyna : Dziękuję i nawzajem :-)

Wiedziała, że pisząc z nim narobi sobie kłopotów ale mało ją to obchodziło. Nie mogła już dłużej ukrywać tego co czuję! Zaczęli ze sobą pisać.

Emil: Jak tam ?
Martyna: W porządku a tam?
Emil: Nie zbyt dobrze... :-(
Martyna: Co się stało? :O
Emil: Tęsknię za tobą...:'(
Martyna: Nie przesadzaj.
Emil: Naprawdę!
Martyna: Widzę, że ta rozmowa nie ma sensu. Cześć.
Emil: Nie lubisz już mnie!
Martyna: Lubię, bardzo ale wolę aby zostało tak jak jest teraz...
Emil: Czyli, że nie chcesz ze mną być ..? :-(
Martyna: Chce, nawet bardzo! Ale wiesz, że u mnie to nie jest takie proste.
Emil: Rozumiem... Zobaczymy się dziś?
Martyna: Raczej tak. :-)
Emil: Super... Kocham cię. ♡




Dziewczyna nie wiedziała co mu odpisać więc po prostu odłożyła telefon i zeszła na kolację wigilijną. Wszyscy już czekali.
[...] Po kolacji każdy rozdał sobie prezenty, a następnie każdy się udał w swoją stronę. Martyna udała się do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Słowa Emila mocno nią ruszyły. Tak niedawno temu prawie w ogóle się nie znali. Może jednak powinni spróbować...? A brat brunetki nie może nic im zrobić. Przecież to ich życie. On nie będzie za nich żył. Na biurku dostrzegła swój telefon. Wzięła go do ręki. Nie dostała żadnej wiadomości. Spojrzała na zegarek. Dochodziła 22, położyła się na łóżku i zaczęła przeglądać portale społecznościowe. Czas jej szybko leciał. Nim się obejrzała była 23 i musiała zbierać się na pasterkę. Cieszyła się bo musiała powiedzieć coś Emilowi...
Będąc już na miejscu zauważyła Emila. To dobrze! On sam się uśmiechnął na jej widok. Msza, standardowo - nudna. Po 55 minutach każdy zaczął wychodzić i udawać się do swoich mieszkań czy aut. Jako ostatni wychodził Emil i Martyna. Dobrze się składało.
- Martyna, czekaj! - podbiegł do niej i złapał za ręce. Ona stanęła na palcach, bo chłopak był o wiele większy i szepnęła.
- Nie wyobrażasz sobie jak przez kilka dni można za kimś tak bardzo tęsknić. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Kocham cię. - rozejrzała się czy nikogo nie ma i pocałowała go lekko, a potem znikła mu z oczu. On sam udał się do auta, cały uradowany. Jego siostra od razu zauważyła, że coś się musiało wydarzyć, ale postanowiła poczekać z tym aż wrócą do domu...


Gdy dojechali do domu każdy poszedł do swojego pokoju, jednak Kasia udała się do pokoju brat. Zapukała. 
- Można? - uchyliła drzwi. 
- Ale szybko bo chce mi się spać! 
- Jasne. - weszła do środka i usiadła na krześle. 
- To o co chodzi? 
- Co ty taki uradowany? - spytała podejrzliwie. 
- A co nie mogę? 
- Jeszcze kilka godzin temu chodziłeś jakby ktoś ci zmarł. Co jest? 
- Martyna została moją dziewczyną. Rozumiesz?! - powiedział cały uradowany.
- Wiesz co brat. Nigdy nie widziałam cię takiego zakochanego. 
- Bo nigdy nie byłem zakochany tak jak teraz. 
- Widzisz. Szczęście przychodzi niespodziewanie, trzeba tylko umieć czekać. Ja już idę. Dobranoc. - wyszła z jego pokoju i udała się do siebie. Życzyła im szczęścia. Sama dobrze znała Martynę i była to wspaniała osoba, tylko często smutna. 
Emil postanowił napisać jeszcze do Martyny, jednak nie była aktywna na FB. Pewnie zmożył ją sen. On sam położył się a już po chwili spał. 


~♥~ Następny dzień ~♥~
Dochodziła 13, gdy Martyna postanowiła iść powiedzieć swoim rodzicą, że ma chłopaka. Bała się. Nie wiedziała jak na to zareagują, ale też nie mogła ich okłamywać. W domu była tylko ona i jej rodzice. 
- Mamo, tato...- powiedziała nie pewnie i usiadła obok nich. 
- Coś się stało? Nie wyglądasz najlepiej. 
- Nie. Muszę...musze wam coś powiedzieć. Bo...ja mam chłopaka. - czekała teraz na reakcję rodziców. 
- Znamy go? - głos zabrała jej mama. 
- To Emil. 
- To córeczko gratulacje! Cieszę się, że układasz sobie życie. - tym razem odezwał się ojciec Martyny. 
- A ty mamo, cieszysz się?
- Nie pochwalam tego, że masz chłopaka, bo uważam, że najpierw powinnaś skończyć szkole ale cieszę się. Emil to wspaniały chłopak! - Martyna przytuliła swoich rodziców i powiedziała im, że ich kocha, następnie pobiegła do swojego pokoju. Była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Od razu sięgnęła po swój telefon i zaczęła konwersację z Emilem. 

Martyna: Witaj skarbie! ♥
Emil: Oo hej słońce!♡ Wyspana? 
Martyna: Oczywiście. Jak tam? 
Emil: A u mnie okej, a u ciebie? 
Marryna: Super :-)
Emil: Coś się wydarzyło? ♥
Martyna: Powiedziałam rodzicą o nas...
Emil: I jak...? 
Martyna: Cieszą się, co prawda mama ma kilka wątpliwości ale z czasem jej przejdzie. ♡
Emil: To wspaniale kochanie! ♥ Co powiesz, abyśmy się dziś spotkali? 
Martyna: Myślę, że to dobry pomysł. Kiedy i o której? 
Emil: Przyjadę po ciebie za godzinę. 
Martyna: Okej, czekam! 
Emil: Muszę kończyć. Pa skarbie ♥
Martyna: Pa♥

Martyna poszła spytać się rodziców czy może wyjść z Emilem, zgodzili się. Następnie poszła się trochę ogarnąć i była gotowa. Chwilę później przyjechał Emil i zabrał ją do siebie. Gdy byli na miejscu udali się od razu do pokoju chłopaka. Jednak na schodach zatrzymała ich Kasia. 
- Martyna! - pisnęła i przytuliła dziewczynę. 
- Cześć. - odpowiedziała spokojnie Martyna i się do niej uśmiechnęła. 
- Witaj w rodzinie! - zaśmiała się. 
- Oj kochana, do tego czasu jeszcze daleko i nie wiadomo co się wydarzy. - spojrzała na swojego chłopaka, on zmrużył oczy. 
- Dobra młoda, spadaj! - Emil złapał za rękę Martyny i poszedł z nią do pokoju. 
Usiedli na łóżku i zaczęli rozmawiać. 
- Co miały znaczyć te słowa, że jeszcze daleko i nie wiadomo co się wydarzy? - spytał. 
- No nie wiem czy to akurat ze mną założysz rodzinę. - musnęła jego policzek. 
- Oczywiście, że z tobą! Kocham tylko ciebie. 
- Ilu dziewczyną już do mówiłeś? - spojrzała w jego oczy. 
- Wszystkim! - uśmiechnął się. 
- Wszystkim?! - Martyna się zdziwiła. 
- Tak, wszystkim mówię, że cię kocham. - na jego buzi pojawił się jeszcze większy uśmiech. 
- Wiesz co...? - spojrzała na niego groźną miną .
- Kochasz mnie. - powiedział pewny siebie. 
- Skąd ty mnie tak dobrze znasz?- spytała. 
- Może nie było tego po mnie widać, ale gdy ty nie patrzyłaś to cały czas skupiałem się na tobie. Zastanawiałem się jakie masz zainteresowania i tym podobne. Wiem tylko tyle że prowadzisz bloga, tylko nie wiem o kim. 
- No i dobrze.  - spojrzała na niego uśmiechając się. 
- Spokojnie, i tak się dowiem. 
- Okej, a teraz pozwól, że pójdę do toalety. - dziewczyna wyszła, a chłopak sięgnął po jej telefon. Hasło nie było trudne - data jego urodzin. Zaczął przeglądać jej telefon. Wszedł w galerie. Tam znalazł jej zdjęcia z siostrami, kilka zdjęć jego i zdjęcia jakieś pary telewizyjnej. Nie bardzo ich kojarzył, jednak po chwili sobie przypomniał, że jest to serial "Policjantki i policjanci ". Chciał jeszcze nawet napisać do jej koleżanek, ale usłyszał, że idzie to odłożył jej telefon. Po chwili dziewczyna weszła do pokoju i położyła się obok niego, a ten zaczął mówić. 
- No to tak. Prowadzisz bloga o serialu "Policjantki i policjanci - Ola i Jacek ". - pocałował ją. 
- Grzebałeś w moim telefonie!
- Niee! - zaprzeczał. 
- Albo mi powiesz albo wyjdę i mnie więcej nie zobaczysz. - Martyna pogroziła Emilowi, chodź był to żart. Teraz jak jest już z nim nie może go stracić. 
- No dobra, sprawdzałem twój telefon ale to tylko dlatego, że chciałem się o tobie dowiedzieć więcej rzeczy. Nie gniewaj się skarbie. - zrobił smutne oczka.
- Nie gniewam się kotek - pocałowała go długo i namiętnie. Niestety, wtedy do pokoju Emila weszła jego siostra. Para odsunęła się od siebie, czuli się zmieszani.
- Ładnie razem wyglądacie. - zaśmiała się. 
- Pukać nie nauczyli? - Emil się oburzył. Martyna szturchneła go, aby był cicho. 
- Boże brat, nie denerwuj się! Herbatę wam tylko przyniosłam. - postanowiła tace z dwoma kulkami na stolik. 
- Dziękujemy, kochana jesteś! - Martyna uśmiechnęła się ciepło do Kasi. 
- Na pewno nie ma tego po nim! - pokazała język Emilowi i wyszła. 
- Typowe rodzeństwo. - zaśmiała się Martyna i  dodała. - Ale mógłbyś być dla niej milszy. 
- Teraz jeszcze ty przeciwko mnie?! - oburzył się. 
- Oj kochanie, nie denerwuj się. Ja ci tylko mówię. - musnęła jego usta i sięgnęła po telefon, bo przyszła jej wiadomość. Emil zaczął zaglądać jej przez ramię, bo chciał wiedzieć z kim piszę. 
- O k*rwa!- dziewczyna zaklneła i zrobiła się cała blada. 
- Co jest? - Emil przestraszył się i to nie na żarty. 
- Tomek czeka przed domem. 
- On wie o nas? - spytał zmieszany chłopak. Szczerze to bał się Tomka, ale starał się tego nie pokazywać przy dziewczynie. 
- Pewnie rodzice mu powiedzieli. Boję się... - dziewczyna wyglądała na spanikowaną. 
- Spokojnie skarbie. Pójdziemy do niego i z nim pogadamy. Będzie dobrze. Chodź - złapał ją za rękę i zeszli na dół. Tam się ubrali i wyszli na dwór. Gdy dochodzili do Tomka, Emil złapał dłoń Martyny aby wiedziała, że nie zostawi jej z tym samej. Stanęli twarzą w twarz z Tomkiem. 
- Cześć...- powiedziała niepewnie dziewczyna. 
- Cześć. - odpowiedział Tomek i spojrzał na Emila wzrokiem jakby chciał go zabić. - A my mamy do porozmawiania.- zwrócił się do Emila. 
- O czym ?
- Jak to o czym?! O niej! - wskazał na brunetkę, a następnie spojrzał groźnym spojrzeniem na Emila. 
Emil był cały przestraszony, zbladł. A Tomek zaczął się śmiać. 
- Nie no stary, ale miałeś minę. Przecież jesteś moim kumplem, nic bym ci nie zrobił. Po za tym wiem, że ty jesteś w porządku i nie zostawisz mojej siostry na pastwę losu. 
- Masz moją słowo. - chłopak odetchnął z ulgą. 
- Chwila, chwila. - odezwała się dziewczyna. - W takim razie po co przyjechałeś?
- Chciałem się z tobą pożegnać, właściwie z wami. Przeprowadzam się z Pauliną na obrzeża miasta. 
- Ale jak to, tak szybko ?- spytała zdziwiona dziewczyna. 
- Tak. No wiesz, dziecko w drodze, musimy planować co dalej. 
- Tylko obiecaj, że będziesz dzwonił. Wiesz co mama przeżywała gdy byłeś z Dorotą...- dziewczyna posmutniała. Emil ją przytulił. 
- Obiecuję. Po za tym Paulina nie jest taka jak Dorota. Ja umiem o siebie zadbać. - przytulił siostrę i odchodząc krzyknął. - Niedługo was odwiedzę!
Gdy Tomek odjechał, Martyna zaczęła płakać. 
- Ej, skarbie co jest? - Emil przytulił ją mocno.
- Tęsknie już za nim. W domu ostatnio często nie bywał, a teraz to może zobaczę go raz na miesiąc. 
- Przecież obiecał, że będzie dzwonił. Nie martw sie.- weszli z powrotem do domu, wtedy dziewczyna się uspokoiła. 
Dochodziła 17 gdy Emil poszedł do kuchni, a Martyna została sama w pokoju. Stanęła przy oknie i rozmyślała. Przecież tak naprawdę ona nie jest ani ładna, ani zgrabna a mimo to Emil pokochał ją... 
- Co tak rozmyślasz?- poczuła jego dłonie na biodrach. 
- Dlaczego tak naprawdę ze mną jesteś? - odwróciła się do niego twarzą. 
- A ty dlaczego ze mną jesteś? - odpowiedział pytaniem na pytanie. 
- Bo jesteś dla mnie mega bardzo ważny i kocham cię ponad wszystko. 
- Masz już odpowiedź na swoje pytanie. - Emil się uśmiechnął i złączył ich usta razem. Całowali się bardzo długo. 
[...] Czas, który ta dwójka spędziła razem był dla nich wyjątkowy. Około 21 Emil odwiózł Martynę do domu... 

♥ Kilka lat później ♥
Emil i Martyna są zaręczeni. W 19 urodziny dziewczyny chłopak jej się oświadczył. Za kilka miesięcy mają wziąć ślub. 


Witajcie! Miniaturka...tak na zakończenie pewnego rozdziału w życiu. 


Chciałbym z całego serca przeprosić pewną osobę. Kochanie! Wiem, że to czytasz. Przepraszam, że nie wstawiłam tu nic o tobie ale uciekła mi wena i nie wiedziałam co napisać. Przepraszam... :-(